Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 431 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rosario Tijeras

niedziela, 27 kwietnia 2008 18:20
Długo czekałem na ten film. Po usłyszeniu pierwszych recenzji, wiedziałem, że musze go obejrzeć. Zawsze lubiłem kino egzotyczne, azjatyckie, latynoskie. To coś innego niż amerykańska, najczęściej przewidywalna, papka. Kino zrobione niewielkimi środkami potrafi zachwycić i na to właśnie czekałem. Ale tym razem się zawiodłem. I mam za swoje. Zbyt dużo oczekiwałem, i zazwyczaj w takich sytuacjach się zawodzę. Nie mogę powiedzieć, że film był zły, ale czegoś mi w nim brakuje. Jest zrobiony jakby mało doświadczoną ręką. Mało profesjonalnie. Za bardzo przypomina mi telenowelę w jednym odcinku. A może mi się tylko tak wydaje.
Kultura Kolumbijska jest tak inna od naszej rodzimej, że nie zawsze potrafimy zrozumieć to co widzimy. Inaczej podchodzimy do miłości czy nienawiści. Zupełnie inaczej podchodzimy do wiary. Co ciekawe, jak bardzo różni się nasz polski katolicyzm od tego z Ameryki Południowej. Sceny z pogrzebu i wszystko to co się w związku z nim odbywa, mogą być dość szokujące dla przeciętnego Polaka. My zupełnie inaczej podchodzimy do śmierci.

Obraz obejrzałem raz. I na razie wystarczy. Komuś kto szuka czegoś oryginalnego w kinie – polecam. Ludziom przyzwyczajonym do filmów made in USA – niekoniecznie.
Moja ocena 4/6.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

ZNALAZŁEM!!!!!!!!!!

piątek, 25 kwietnia 2008 9:13
"Do czego prowadzą głupie żarty" Ten filmik w internecie znalazłem kiedyś i .... zgubiłem. Teraz mam go ponownie. I teraz postaram sie nie zgubić. Jest świetny. A znajduje sie na stronie: http://ziza.ru/2007/05/24/o_tom_k_chemu_privodjat_glupye_shutki_video_70mb.html
W swojej kategori 5,5/6.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Facet jest jak...

sobota, 19 kwietnia 2008 17:53
Facet jest jak kawa:
najlepszy jest silny, gorący, pełen subtelnego smaku i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.(nieprawda!!!)

Facet jest jak cement:
po położeniu trzeba dużo czasu żeby stwardniał.(nieprawda, czasami trwa to błyskawicznie hehehe)

Facet jest jak batonik czekoladowy:
słodki i pierwsze co robi to dobiera ci się do bioder.(polemizowałabym na ten temat)

Facet jest jak śrubowkręt:
potrzebujesz, ale właściwie nie wiesz do czego.(racja:):)czasami co prawda wiem, ale czasami to nie wiadomo w zasadzie czemu pęta się wokół nóg:)

Facet jest jak torba turystyczna:
zapakuj piwem i już możesz zabrać wszędzie.(oooo!!!)

Facet jest jak ksero:
służy do powielania, i nic poza tym.(hmmmm)

Facet jest jak lokówka:
zawsze jak jest gorący to dobiera ci się do włosów.(yyyyyyyyyy????????????)

Facet jest jak obligacje rządowe:
tak długo zajmuje żeby odpowiednio dojrzał.(upsss?)

Facet jest jak horoskop:
codziennie dyktuje ci co masz zrobić i zawsze się myli.(zdarza mu sie że ma rację)

Facet jest jak kosiarka:
jak go osobiście nie popchniesz, to nic z jego funkcji.(tak nie do końca)

Facet jest jak strumyk:
milo popatrzeć, ale trzeba pamiętać że nie każdy jest odpowiednio bystry.(bystry facet?tacy istnieją?)

Facet jest jak Laxigen:
zawsze irytuje cię od środka.(nie każdy)

Facet jest jak Mascara:
znika na widok pierwszej łzy.(są wodoodporne)

Facet jest jak mini spódniczka:
jak nie uważasz, zaraz odsłoni ci majtki.(hehehehe)

Faceci są jak miejsca na parkingu:
najlepsi zawsze zajęci, wolni tylko "niepełnosprawni" lub najmniejsi.(Nawet ci zajęci potrafia lansować się na wolnych)

Faceci to hydraulicy:
albo w sklepie z narzędziami, albo godzinami w łazience.(niektórzy mają dwie lewe ręce)

Faceci są jak wino:
satysfakcjonują cię, ale na krótko.(kobieta aby była szczęśliwa powinna zakochiwać się co 3-4 lata)

Faceci są jak koty:
pokazują się tylko wtedy, gdy na stole postawisz jedzenie.(chyba tylko w kuchni)

Faceci są jak burza śnieżna:
nigdy nie wiesz kiedy przyjdą, ile będą mieli centymetrów i ile wytrzymają.(a kobieta jak huragan)

Faceci są jak używane samochody:
tanio można kupić, ale nie możesz na nich polegać.(czasami trafi się wśród złomu jakieś cacko:)

Faceci są jak wakacje:
zwykle nie takiej długości jak byś chciała.(ciekawe spostrzeżenie)

Faceci są jak pogoda:
trzeba zaakceptować, bo nic nie możesz zrobić aby zmienić.(oj prawda prawda)


Znalazłem na http://bezludnawyspa.blog.interia.pl/?yearID=2007&monthID=12&blogId=91966  
Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Złoty kompas

środa, 16 kwietnia 2008 18:31
Wszystkim podobał się Harry Potter. Wszyscy się nim zaczytywali i chętnie go oglądali. Ja nie. Nie wiem dlaczego. Ot. I już. Nie wiem dlaczego tyle ochów i achów roznosiło się wokół tego filmu. Przecież jest dużo podobnych. Może nawet i lepszych obrazów. Choćby taki „Złoty kompas”.
Nie będę mówił, że jest lepszy od Harrego, ale z pewnością dorównuje mu we wszystkim. Mamy ty świetną baśń, przygodę, równoległe światy i dusze ludzkie w postaci oddzielnie żyjących dajmonów, czyli zwierzaków – przyjaciół człowieka. Baśń wspaniała. Można polecić przede wszystkim młodemu widzowi, ale i ja już od dawien dawna dorosły człowiek, obejrzałem ją z wielką przyjemnością.
Moja ocena 4/5



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Inwazja barbarzyńców

niedziela, 13 kwietnia 2008 21:04
Jak byście się zachowywali w obliczu śmierci? Nikt tego nie wie, póki go to nie będzie dotyczyć. A Remy, już wie. Bo znalazł się w takiej właśnie sytuacji.
Jak już pewnie wcześniej wspominałem, bardzo lubię filmy mówiące o śmierci. O umieraniu. I takim własnie jest „Inwazja barbarzyńców”.

Do umierającego na raka bohatera, byłego wykładowcy na uczelni, zjeżdżają się w ostatnich chwilach jego życia starzy znajomi z przeszłości. Pojawia się tutaj eks-żona, syn którego ojciec ledwo co toleruje, kolega homoseksualista, kochanki i różne inne indywidua, którymi Remy otaczał się podczas swojego bujnego życia. Dzięki tym ludziom nie odchodzi on w samotności. Łatwiej jest mu przejść na drugą stronę i robi to w tym momencie, który sam akurat wybrał.
Film wzruszający, piękny, mówiacy że o obliczu tragedii umiemy się jednoczyć i wspólnie sobie pomagać.
Moja ocena to mocne 5/6. Koniecznie trzeba obejrzeć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gałczyński, Wojaczek

sobota, 12 kwietnia 2008 8:49
Dziś może tylko trochę poezji. Tej co ostatnio mi się przypomniała:


Prośba o wyspy szczęśliwe


A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.







W malinowym chruśniaku
* * *
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.
* * *
Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni,
Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała!
Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni,
Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała.

Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną
Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża,
A gdy powiek znużonych kotary opadną,
Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża.

Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady,
I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł,
I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady
W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar!
* * *
Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze
Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.
Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie,
Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.

Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem
Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,
Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,
Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem.

Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady
I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,
A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady,
Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem.
* * *
Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne:
Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,
Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć.
Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne.

Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera,
Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,
A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie
Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.

Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię,
Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów.
Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów,
By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie.

I zazwyczaj dopóty milczymy oboje,
Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu.
Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu !
Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje.
* * *
Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu ?
Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,
Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu ?

Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi !
Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,
Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,
I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
Leżysz jak topielica na twardym dnie zdroju.

Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie.
Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej,
Aż znienacka za dłoń mnie pociągniesz ku sobie.

Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne !
U nóg twych rozemknione pieszczotami palce
Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne !
* * *
Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,
W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,
Płaczesz przez sen i wstrząsem wylęklego ciała
Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę,
A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,
A ja płacz twój całuję, biodra i kolana
I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.

Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,
Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania
Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.
Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.
* * *
Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze
I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.

Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuzy,
Co nęci, jak ożywczych jadow pełna misa,
Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
I ciekliną swych mętow po ziemi się smuży.

Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.
* * *


Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie
Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie
Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie,
A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie!

Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,
Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,
Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie
I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele.

I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza
Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu,
W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza
I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu.
* * *
Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady
Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,
I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,
I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.

A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci
Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,
I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście,
By się w nich docałować twych chrząstek i kości.

A one wypukleją na dłoni przegibie,
Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,
I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,
Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.

Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,
A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,
Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,
Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.
* * *
Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi
Czarom skrytym w twym ciele z moją o nich wiedzą!
Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi,
Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą?

Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni
Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie.
Nie potrafi określić upojeń tej woni,
Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie.

Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,
Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia,
A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia,
Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę!
* * *
Zmienionaż po rozłące ? O, nie, nie zmieniona !
Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy,
A, choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy
Serce me w tajemnicy przed twym sercem kona...

Dusza twoja śmie marzyć, że, w gwiezdne zamiecie
Wdumana, będzie trwała raz jeszcze i jeszcze -
Lecz ciało ? Któż pomyśli o nim we wszechświecie,
Prócz mnie, co tak w nie wierzę i kocham, i pieszczę ?

I gdy ty, szepcząc słowa, z ust zrodzone znoju,
Dajesz pieszczotom ujście w tym szepcie, co pała,
Ja, zamilkły wargami u piersi twych zdroju,
Modlę się o twojego nieśmiertelność ciała.



Prośba

Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mej wniknąłeś
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Moja miłość

piątek, 11 kwietnia 2008 8:47
„Moja miłość” to najnowszy film animowany Aleksandra Pietrowa na podstawie opowiadania Iwana Szmielowa „Historia miłosna". Można go znaleźć na stronie bloga http://georgeeliot2.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?14 . Mnie zachwycił, ale trzeba znać język rosyjski. No choćby troszkę.
Serdecznie polecam. Dla mnie mocne 5/6
.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Człowiek pies

środa, 09 kwietnia 2008 23:10
Nie przepadam właściwie za filmami typu karate. „Wejście smoka „było i na tym się skończyło, można by powiedzieć. Ale pojawił się film „Człowiek pies”. Nie jest to typowy obraz jak to się ludzie walą po mordach i wala i walą... ale jest tutaj coś więcej.
Ja zadaje sobie pytanie, do jakiego stopnia można uniezależnić drugiego człowieka od siebie? Do jakiego stopnia, można go wytresować? Czy da się zrobić z niego posłusznego psa, który będzie zabijał po to tylko by jego pan był zadowolonym. Chyba ze dwa razy pada tutaj zdanie „Weź młodego, a możliwości są nieograniczone”.

Bob Hoskins, Jet Li, Morgan Freeman, w jednym filmie. Taka mieszanka aktorów I udało się.
Moja ocena 4/6.

Film obejrzałem jednak już drugi raz. I starczy.
Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Amerykański gangster

wtorek, 08 kwietnia 2008 23:04
Spotkałem dzisiaj E. Stanęliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać. W pewnym momencie, ona zaczęła opowiadać jak to zatrzymali ich policjanci i chcieli wymierzyć mandat za nie zapięcie pasów. Wtedy gdy jechali samochodem – oczywiście. Ona jednak, jako bystra babka, zaraz powołała się na swoje znajomości w policji. No i oczywiście mandatu nie było.
Też byś tak zrobił. Powiedziała na koniec. Ja zaprzeczyłem. Jakież było jej zdziwienie, trudno opisać. Ja jednak uważam, że jak coś przeskrobię, to powinienem ponieść karę. Gdy jednak czuję się niewinny, to będę walczył do upadłego, by udowodnić swoją rację. Nie popuszczę, choćby nie wiem ile miało mnie to kosztować.
Dlaczego o tym piszę? Otóż w filmie „American Gangster” mamy do czynienia z jakąś niebywałą uczciwością bohatera. Policjanta, który znalazłszy milion dolarów oddaje je. Później, zajmuje się ściganiem handlarzy narkotyków, którzy uprawiają swój proceder na wielką skalę. W wyniku śledztwa zostaje zwolnionych z pracy ¾ skorumpowanych policjantów Bronksu.

Film Ridleya Scotta ogląda się z przyjemnością, ale bez zaangażowania. Cały czas widać w tym obrazie rękę mistrza, ale wszystko to jakby już było. Tak jakbyśmy oglądali coś, co już dobrze znamy.
Moja ocena to 4/6.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Beowulf

czwartek, 03 kwietnia 2008 18:36
Gdy byłem dzieckiem najpopularniejszymi kreskówkami były dobranocki. „Bolek i Lolek”, „Rumcajs” czy „Koziołek Matołek” odnosili największe sukcesy. Bajki Disneya były zarezerwowane na święta.
Pamiętam jak „Delfin Um”, a później „Załoga G” pokazali nam co to jest technika animacji.
Ale to było dawno.
Teraz pojawił się pełnometrażowy
„Beowulf”, w reżyserii Zemeckisa. Technika filmu wręcz niewiarygodna. Został on bowiem nakręcony technologią performanc capture polegającą na tym, że żywych ludzi, aktorów, przenosi się w świat animacji komputerowej. Dzięki temu efekt jest taki, że w pierwszej chwili wydaje nam się iż mamy do czynienia z żywymi ludźmi.
Film być może, miał mieć i głębsze tło. Człowiek przygnieciony ciężarem władzy. Ale ja zwracałem uwagę przede wszystkim na animację. Być może są już i lepsze filmy tego typu. Nie wiem. Ciekawi mnie jednak, kiedy animowana postać zastąpi prawdziwego człowieka. I czy w ogóle to nastąpi. Z pewnością było by to tańsze, ale czy lepsze?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Królowie nocy

wtorek, 01 kwietnia 2008 17:48
„Królowie nocy” We Own the Night

Obraz opowiada o walce nowojorskiej policji ze światkiem przestępców. Ojciec i jeden z jego synów są policjantami. Drugi z synów obraca się w światku przestępczym. Po rodzinnej tragedii przechodzi na dobrą drogę. Postanawia stać się dobrym człowiekiem. Mi film nie przypadł do gustu, ale opinie ma raczej pozytywne.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  4 846 645  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 4846645
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 12494
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3329 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl