Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 029 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Skrzypek na dachu

poniedziałek, 27 kwietnia 2009 17:24

 

            Czasami mam wątpliwości, czy dobrze oceniłem opisywany film. Mam wrażenie, że dałem za wysoką lub za niską notę. Z tym często mam problemy. Z dobą oceną. Ale teraz nie mam żadnych wątpliwości. Teraz daję 6/6. Zdecydowanie. I jestem gotowy, przed każdym sądem bronić swojego zdania. Tym razem wiem, że tylko taka ocena należy się temu filmowi. A jakiemu?

            Otóż dzisiaj, o godzinie 22:10 TVP1 nada „Skrzypka na dachu". Amerykański musical z 1971 roku. I to jest właśnie arcydzieło. Film, który uważam za jeden z najlepszych w historii kina. Jak dla mnie, to umieszczałbym go zawsze, we wszelkich rankingach, na jednym z czołowych miejsc.

            Świetny temat. Doskonałe piosenki. Bardzo dobrze dobrani aktorzy. Dosłownie, wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. No i ten Chaim Topol w roli ubogiego mleczarza Tewjego, który sobie śpiewa „Gdybym był bogaty..."  Podobno tą rolę zagrał 400 razy w teatrze w Londynie i ponad 2000 razy na scenach USA, Kanady, Japonii, Australii i Europy. O czymś to chyba świadczy, prawda?

            Ja, w swojej kolekcji, posiadam płytę ze ścieżką dźwiękową pochodzącą z tegoż filmu. Mam go również nagranego na kasecie VHS. Oglądałem i słuchałem wielokrotnie. I pewnie będę to robił jeszcze nie raz. Bo historia z jaką boryka się biedny mleczarz jest wspaniała. Jego problemy z wydawaniem za mąż swoich córek są wciągające. A życie jego i całej gminy żydowskiej jest naprawdę interesujące i można się z niego wiele nauczyć.

            Reasumując, jeżeli jeszcze ktoś tego nie zna, a lubi oglądać dobre filmy, i zna się choć trochę na tym, to dziś, ma wręcz obowiązek, zasiąść przed telewizorem i patrzeć i podziwiać przez trzy godziny. POLECAM.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

W sieci kłamstw

niedziela, 26 kwietnia 2009 16:34


            Od czasu napadu afgańskich terrorystów na amerykańskie wieżowce, jakoś nie lubię tego co jest związanie z ich kulturą.  Islam mnie przeraża. I mówiąc szczerze, jedyny sens istnienia katolicyzmu widzę w tym, że może on stanowić realną przeciwwagę dla islamu i tego „ładu" który chcą oni wprowadzić. Wiem, że jest to duże uproszczenie, ale te słowa są tylko pretekstem do rozmyślań.

            A ja właśnie jestem po obejrzeniu filmu Ridleya Scotta „W sieci kłamstw".  Główny bohater Roger Ferris jest agentem CIA który działa na Bliskim Wschodzie. Rozpracowuje on islamskich terrorystów i ma oczywiście mnóstwo roboty. Ale sam do końca nie jest pewnym, na ile może ufać swoim przełożonym i ludziom z którymi współpracuje.

            Film specjalnie nie wzbudził mojego zainteresowania. Może dlatego, że nie za bardzo rozumiem ich kultury. Mylą mi się te kraje. Syria czy też Jordania. Dla mnie to wszystko jedno. Czym się różnią - nie wiem. A tym bardziej, że akcja filmu ciągle przenosi się z jednego państwa do drugiego. Ciężko się połapać w szczegółach. Obraz jest tak skonstruowany, że za parę dni, już nie będę potrafił powiedzieć o czym był. Zapamiętam jedynie, że o szpiegostwie.

            Agenta CIA zagrał Leonardo DiCaprio. I marnie mu to wyszło. Bo tak naprawdę, to ni jak, nie jest on przekonywujący w swojej roli. W ogóle mi nie pasuje ten człowiek do roli superagenta. Ale to ze względu na niego ludzie idą chyba do kina. Taki prosty chwyt marketingowy. Za to jego zwierzchnika, zagrał Russel Crowe. I ta rola mi się bardzo podobała. O, to było świetnie zagrane. No i jeszcze podobały mi się zbliżenia satelitarne terenu działania. Taki zoom. Gdzieś z wysoka ktoś obserwuje wszystkie wydarzenia, tak jakby był w odległości kilku metrów od nich. Nie wiem, na ile jest to możliwe w rzeczywistości, ale tak zaawansowana technika robi wrażenie.


            Moja ocena filmu to 3/6.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zona

sobota, 25 kwietnia 2009 22:24


            Pewna grupa bogatych ludzi z Meksyku (lekarze, architekci, biznesmeni...) stworzyła sobie swój odrębny, zamknięty przed innym świat. Tzw. „zonę", czyli strefę zamkniętą przed motłochem. W ten to właśnie sposób odgrodzili się murem od biedoty. Postawili strażników, uzbroili ich i siebie w broń palną, a wszędzie wokół zamontowali kamery monitorujące teren. Mają oni swoją szkołę, swój plac do gry w golfa, dodatkowe przywileje prawne, a nawet swoją radę osiedlową, która podejmuje decyzje w sprawie mieszkańców.

            Aż tu pewnego dnia, a raczej nocy, na ich teren wkroczyło trzech złodziei. Bezwzględnych bandytów. Nastolatków. Zabili kobietę i ukradli trochę kosztowności. Co więc należy zrobić? Zabić zwyrodnialców i już. Dwóch z nich pada trupem prawie na miejscu, a na trzeciego urządza się polowanie. I jakie to ma znaczenie, że on ma szesnaście lat? Że to nie on zabił. Jest przestępcą i koniec. Tak zadecydowała rada. Trzeba go złapać i zabić.

            Są jednak ludzie, którym się to nie podoba. Nie zgadzają się z decyzją rady. Wahają się. Mają skrupuły. I co tu z nimi zrobić? I jest też ambitny policjant, który czuje nosem, że w strefie doszło do zbrodni. Ale jak to ma udowodnić? I czy starczy mu uporu by odkryć prawdę?

            Osobiście uważam, że mój dom, to moja świętość. I myślę, że w Polsce powinniśmy mieć większe prawa w obronie swojej własności. Jeżeli ktoś nieproszony wchodzi na mój teren i nie chce go opuścić, powinienem mieć uprawnienia by do niego strzelać. Bo po co on tu przychodzi? Na pewno nie w pokojowym nastawieniu. Chociaż i tu można mieć zawsze wątpliwości.

            Ale w filmie „Zona" dochodzi do przesady. Mieszkańcy sami wymierzają sprawiedliwość. A kierują się emocjami, nie rozumem.

            Film wbija w fotel. Zawsze uważałem że człowiekowi bliżej do zwierzęcia, niż do świętości. Tego rodzajów obrazów, takich pokazujących zezwierzęcenie człowieka, można znaleźć więcej w kinie, ale z tym właśnie, jestem na świeżo po obejrzeniu. I mówię Wam, naprawdę nikogo nie pozostawi obojętnym.


            Moja ocena filmu to: 5/6.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dynastia Tudorów i Kochanice króla

piątek, 24 kwietnia 2009 13:29


            Dziś, telewizyjna Jedynka, zaczyna nadawać serial historyczny „Dynastia Tudorów". Serialu nie widziałem, więc nie wiem, czy go polecać, czy też nie. Ale jest o nim dość głośno. Że mnóstwo aktorów, rekwizytów, że dobrze zrealizowany i z miejsca podbił serca widzów. Myślę, że w takim razie warto na niego choćby rzucić okiem by przekonać się, na ile ciekawie zostały pokazane czasy Henryka VIII, króla Anglii i czy te pozytywne recenzje o serialu są prawdziwe.



            A ja właśnie jestem świeżo po obejrzeniu filmu „Kochanice króla", gdzie królem jest właśnie Henryk VIII, a jego kochanicami Maria i Anna Boleyn. W filmie skupiono się właśnie na tych siostrach i ich walce o tron Anglii. Maria (Scarlett Johansson) jest osobą ulegliwą, potulną, posłuszną, poddającą się biegowi historii. Anna (Natalie Portman) natomiast sama chce decydować o swoim losie. Idzie przez życie rozpychając się łokciami. A jak to się skończyło dla każdej z nich, to już wiemy z historii.

            Film, szczerze mówiąc nie jest zły. Nic tu co prawda nowego, ciekawego. Nic, co by wzbogaciło moją wiedzę, czy też zaintrygowało czymś. Ale ogląda się go z przyjemnością, jako ucztę dla oczu. Piękne stroje, krajobrazy, chyba dobrze oddana epoka, no i całkiem trafnie dobrani aktorzy. Wspaniałe pałace, ich wnętrza. Naprawdę, to robi wrażenie. I to właśnie skłoniło mnie do oglądania, tegoż obrazu (bo przecież filmów o Henryku VIII było już wiele) a, że mogłem, dwie świetne aktorki jakimi są Johansson i Portman zobaczyć ponownie i to razem, mogę powiedzieć śmiałe, że czas poświęcony na ten film, nie został zmarnowany.

            Chciałbym jeszcze dodać, że ciekawymi postaciami są tutaj braci Boleyn, którzy „handlują" kobietami ze swojej rodziny, by uzyskać jak największą pozycję w państwie. Są gotowi wydawać je za mąż, za tego kto ma wyższą pozycję.  Ale takie to były właśnie czasy. I wtedy, to chyba nie było niczym nadzwyczajnym, chociaż wzbudzało wiele emocji.


            Moja ocena filmu to 4/6


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Śniadanie na Plutonie

czwartek, 23 kwietnia 2009 10:50


            Moja notka o filmie XXY wywołała kilka komentarzy. Chciałbym w takim razie, przedstawić Wam, jeszcze jeden obraz ukazujący dość kontrowersyjnego człowieka - Kicię. Kicia, to bowiem facet, a może facecik, a może kobitka już ,a nie facecik, który jest transwestytą. Patrick Brady jako noworodek, został podrzucony przez swoją matkę do kościoła. Odtąd, przez życie musi iść sam. Dodatkowe utrudnienia, stanowią jego odmienność seksualna, czasy w których przyszło mu żyć i jego wrażliwość wewnętrzna. Patrick, przez 36 rozdziałów filmu poszukuje dwóch najważniejszych dla siebie rzeczy: miłości i matki.

            Poruszany w filmie temat, nie każdemu przypadnie do gustu. My, ludzie wychowani w dość purytańskim kraju, nie zawsze potrafimy zrozumieć potrzeby (tak bardzo odmienne przecież) innych. Ale zapewniam Was, że Kicia jest dość sympatyczną postacią. Trochę naiwną, otwartą na ludzi, podchodzącą do życia bardzo na luzie.

            „Śniadanie na Plutonie" ogląda się z przyjemnością. Jest to łatwy w odbiorze, trochę wesoły, lekko refleksyjny film, z dobrą ścieżką dźwiękową. Polecam wszystkim tolerancyjnie nastawionym ludziom. Ludziom, którzy wierzą, że ci „odmieńcy" też mają prawo do swojego, życia.


            Moja ocena filmu to: 4/6


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Uzależnienia

wtorek, 21 kwietnia 2009 17:38


            Jak myślicie? Co ma wspólnego alkoholik wysiadujący w knajpie i obsesyjnie poszcząca święta? Niedorzeczne zestawienie? Otóż nie do końca. W wywiadzie jaki udzieliła Luba Szawdyn,  http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3355749 , psychiatra terapeutyki uzależnień, stara się ona to wytłumaczyć. Twierdzi, że jest to jednym z uzależnień. Tym samym co hazard, anoreksja czy też uzależnienie od komputera.

            O rany! Aż się boję! Bo to ostatnie, może niedługo zacznie dotyczyć, i mnie!?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Elitarni

poniedziałek, 20 kwietnia 2009 17:50


            Dziwny film. Czasami jakby dokument, ale wiadomo, że to fabuła. Nie lubię za bardzo klimatów Ameryki Południowej, ale obraz przykuwa uwagę, zwłaszcza jeżeli się wie, że brazylijska policja za wszelką cenę chciała wstrzymać jego rozpowszechnianie. Oglądamy tu bowiem ją, czyli policję od złej strony.

            Głównym motywem filmu jest ukazanie działań elitarnej jednostki BOPE. Tam gdzie zwykła policja sobie nie poradzi, tam idą funkcjonariusze BOPE. Teraz w dzielnicę slumsów ma zawitać papież Jan Paweł II. I ma być bezpiecznie. Trzeba więc zrobić wielkie czystki. A BOPE najlepiej się do tego nadają.

             Oglądamy szkolenie kandydatów do tej elitarnej jednostki. Raczej nieprzyjemna sprawa. Słabsi muszą odpaść. Trzeba więc zastosować wszelkie możliwe środki, by ich złamać. Niesmaczne to. W dosłownym znaczeniu. Sami zobaczycie. Ale może właśnie tak trzeba? W imię wyższej konieczności. Może trzeba stosować wszelkie możliwe sposoby by wyplenić zło? Może to jest jedyne rozwiązanie? Bo jeżeli nie, to co nam pozostanie?


             Moja ocena filmu to: +3/6.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sztuka kochania

niedziela, 19 kwietnia 2009 19:37


            W dzisiejszych „Milionerach" Hubert Urbański zadał pytanie, które w treści zawierało tytuł książki Michaliny Wisłodzkiej „Sztuka kochania". A ja z rozrzewnieniem przypomniałem sobie moje pierwsze spotkanie z tą pozycją. Chodziłem wtedy jeszcze do szkoły i pewnego razu kolega Mariusz przyniósł to cudo na lekcje. I na przerwach i na lekcjach wszyscy chcieliśmy się do tego dorwać. A później ustaliliśmy listę, kto i kiedy będzie mógł sobie ją pożyczyć do domu. Byłem chyba trzecim w kolejności. Każdy z nas dostawał ją na jeden dzień i musiał oddać. A jakże. Ja też. Cały dzień czytałem, i już nie pamiętam do której w nocy. Ale udało się. Książka była zaliczona.

          Oj działo się wtedy! Oj, działo!

          I od tej pory zmieniło się moje życie.


         

         

            A tak nawiasem mówiąc. Jutro, w TVP Kultura, o godzinie 20:00 będzie można obejrzeć film fabularny „Granatowyprawieczarny", o którym wcześniej pisałe. Gorąco polecam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Susan Boyle

sobota, 18 kwietnia 2009 20:58


            Gdy TVN nadawało program rozrywkowy pt. „Mam talent" oglądałem wszystkie odcinki. A to pewnie dlatego, że po obejrzeniu pierwszego, miałem swoich faworytów. Słyszałem już wcześniej o ich dokonaniach. W programie mogłem obejrzeć co potrafią, a że mnie całkowicie zachwycili, kibicowałem im. No i oczywiście musiałem poznać rywali. Moi faworyci wygrali program, co uważam za rzecz oczywistą. Tym razem.

            Ostatnio o tym specjalnie nie myślałem, ale od dwóch dni w różnych audycjach TV, i nie tylko, można było usłyszeć o Susan Boyle. Angielskiej, bezrobotnej, samotnej, czterdziestosiedmioletniej gospodyni domowej, która postanowiła wziąć udział w programie. Weszła na scenę trochę niepewnym krokiem i spotkała się z lekko ironicznym nastawieniem jury, jak i widowni. Standartowo: uśmieszki, żarciki... aż do momentu, gdy Susan zaczęła śpiewać. Szczęki opadły niektórym... dosłownie.


            A jednak talenty mogą kryć się wszędzie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

XXY

piątek, 17 kwietnia 2009 18:14

 

            "XXY" Dziwny tytuł filmu. Ale czy na pewno? Bo co mogą znaczyć X czy też Y? To litery którymi oznacza się chromosomy. Męskie, czy też żeńskie. I one to decydują o naszej płciowości.

            O płci, o seksie, o problemach z nim związanych, często opowiada współczesne kino hiszpańskie. Tym razem zajęto się problemami dorastającej Alex. A może dorastającego Alex. Tego nie wiemy. Bo Alex to hermafrodyta.. Dwa w jednym. Mężczyzna i kobieta. U nas, w kraju, o takich przypadkach raczej się nie mówi. My lubimy, jak świat jest czarno-biały. Jak wszystko jest jasne. Skatalogowane, przyporządkowane, poukładane, nazwane. W rzeczywistości wszystko jest bardziej skomplikowane. I o takich pogmatwanych człowiekach często opowiada właśnie kino hiszpańskie.

            Alex ma już 15 lat. Już wie o swojej odmienności. I również wie o tym otoczenie. Tak zwani normalni ludzie. Często niezdrowo zainteresowani. Nie potrafiący zrozumieć czy też zaakceptować jej odmienności. Jednak Alex jest już w tym wieku, że musi podjąć decyzję. Świadomą decyzję. Kim będzie w przyszłości? Mężczyzną, czy też kobietą. Trudny wybór.

            Kino ciekawe. Spokojne. Poruszające. Polecam dorosłym widzom.


            Moja ocena filmu to... 4/6


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Buty

czwartek, 16 kwietnia 2009 17:22

 

            Dziś mam coś dla pań. Każda pani bowiem lubi buty. A moja w szczególności. Mogła by przebierać i przymierzać cały dzień  Ale tym razem chciałbym pokazać Wam wszystkim, nietypową kolekcję „butów". Dodałem tutaj cudzysłów albowiem nie każdy kto zajrzy na stronę http://www.linkinn.com/_Strange_footwear_designs uzna że ogląda obuwie. Mi jednak wydaje się, że choć to dość ekscentryczne pomysły, to jednak nasi projektanci mogliby stąd  podchwycić jakieś ciekawe pomysły.

            A oto jedna z próbek „nietypowego" obuwia.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Pokuta

wtorek, 14 kwietnia 2009 18:30

   

            Telewizja publiczna, jak i ta, którą nazwałbym, ogólnodostępną, serwują nam w święta jak zwykle powtórki. Dużo ich było teraz, ale muszę przyznać, że można było i znaleźć kilka atrakcyjnych pozycji filmowych. Most do Terabithi, Tombstone, Shrek, Obcy,  czy też polskie Jasminum, da się przecież oglądać. Ja jednak chciałbym dziś zająć się filmem jaki nadał w poniedziałek Canal+Film, a więc „Pokutą". Filmem, któremu daję ocenę 6/6, mimo że oglądałem go zaledwie jeden raz.

            Pamiętacie może „Dumę i uprzedzenie"? Tam spotkali się reżyser Joe Wright i aktorka Keira Knightley. W „Pokucie" jest tak samo. Tych dwoje artystów spotyka się ponownie i ponownie są w swoich rolach rewelacyjni. Zwłaszcza ona, aktorka. Wyśmienicie bowiem pasuje do ról młodych niezamężnych kobiet z wyższych sfer,  szykujących się do zmiany stanu cywilnego. I chociaż nie każdemu pewnie podoba się ten typ urody, to trzeba bezwarunkowo przyznać, że coś ona w sobie ma.

            Obraz który Wam dziś polecam już od pierwszej sceny ma w sobie coś magicznego. 13-letnia Briony właśnie skończyła pisać swoją pierwszą w życiu sztukę. Biegnie więc po korytarzach i schodach posiadłości by o swym osiągnięciu powiadomić matkę. Kamera podąża za nią, a muzyką do tych wydarzeń jest stukot jaki wydaje maszyna do pisania. Kapitalne. Briony to ważna postać w całym filmie (pewnie najważniejsza). Ona właśnie wkracza w wiek dojrzewania i ukradkiem obserwuje relacje jakie występują między jej siostrą, a ogrodnikiem Rabbim. Wyobraźnia młodej pisarki szaleje, konsekwencją czego są późniejsze posądzenia o gwałt. Oskarżenie i skazanie niewinnego człowieka na więzienie. Dręczące poczucie winy i próba zadośćuczynienia. Wszystko to dzieje się w dość dużym przedziale czasowym. W okresie pokoju, wojny i w czasie powojennym. W trakcie oglądania mamy poczucie jakiegoś niedopowiedzenia, co wzbudza jakby niezdrową ciekawość, a przewrotne zakończenie filmu stanowi chyba jego największą siłę.

            Jak zwykle świadomie nie opisuję szczegółowo treści filmu. To możecie zawsze znaleźć w sieci. Mam jednak nadzieję, ze tych którzy nie oglądali jeszcze tego francusko-brytyjskiego obrazu zaciekawiłem. Bo „Pokutę" uważam za prawdziwe kino. Dla takich właśnie rzeczy zawsze warto iść do kina. I myślę, że jest to obowiązkowa pozycja dla miłośników dziesiątej muzy.


            Moja ocena filmu, oczywiście 6/6.

            A, i jeszcze ciekawostka. Film ten, można znaleźć na You Tube. Tylko że w częściach i w oryginale.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Frost/Nixon

poniedziałek, 13 kwietnia 2009 17:23

   

            Pamiętacie może aferę Watergate? Co ja mówię!? Jasne, że nie pamiętacie. Większości z Was przecież jeszcze nie było na świecie. Ja też rzecz jasna nie pamiętam jej, ale wiem o co w tym wszystkim chodziło. Richard Nixon, urzędujący prezydent USA skupił wokół siebie grupę lojalnych mu ludzi, których zadaniem było wykorzystać wszelkie, nawet nielegalne środki, aby skompromitować w nadchodzących wyborach, przeciwników politycznych. Podsłuchy, nielegalnie posiadane dokumenty itd. Nixon koniecznie chciał wygrać, a w wyniku afery musiał, jako jedyny prezydent, zrezygnować z urzędu.

            Ameryka w tamtych czasach, żyła tym skandalem, a teraz Ron Howard, w swoim filmie Frost/Nixon stara się nam przypomnieć owe wydarzenia. Ale film, nie dosłownie mówi o aferze. Bo jest to wywiad, i wszystko co z nim związane, jaki przeprowadził komik telewizyjny Frost z byłym prezydentem. Wywiad niecodzienny, bo to jakby pojedynek dwóch postaci. Dwóch gigantów. Frost był bardzo popularnym dziennikarzem telewizyjnym. Nixon znienawidzonym przywódcą.

            Wydarzenia o których mowa jest w filmie z pewnością bliższe są Amerykanom niż Polakom. Dlatego mam wrażenie, że wielu z nas będzie trochę znudzonymi, oglądając ten film. Sama afera nas nie dotyczy, wydarzenia działy się dość dawno temu, a ponad to, nie wiele przecież się tam dzieje. To tylko wywiad. Ale czy na pewno, tylko?

            Uważny, inteligentny widz dostrzeże tutaj rozgrywkę, walkę, bezpardonowe zadawanie ciosów przeciwnikowi. Tak jak w sporcie, w boksie na przykład. Jedni zobaczą piękno, drudzy bagno. Bo film jest dość trudny w odbiorze. Bardziej oddziałuje na rozum niż emocje i raczej nie nadaje się na oglądanie w okresie świątecznym. Polecam go tylko niektórym, bardziej wyrobionym widzom, tym którzy są w stanie wysiedzieć dwie godziny patrząc i słuchając wywiadu i całej tej otoczki z nim związanej.


            Moja ocena to: +4/6.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jajeczko

niedziela, 12 kwietnia 2009 18:20

Dziś Święta. I brak czasu na blooga. Ale coś znalazłem. Coś kontrowersyjnego, ale mi się bardzo podoba i dlatego postanowiłem to Wam pokazać. Oto zdjęcie, które znalazłem niedawno gdzieś w niezmierzonych czeluściach Internetu.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Święconki i przekleństwa

sobota, 11 kwietnia 2009 12:35

     

            Dziś jest sobota. Wielka sobota. Ludzie chodzą po ulicach robiąc ostatnie zakupy przedświąteczne. Czuje się pośpiech w powietrzu. I ja wybrałem się do miasta w celu porobienia ostatnich sprawunków. Ale dzisiaj, na ulicach, można i spotkać ludzi chodzących w innym celu. Odświętnie ubrani, z przystrojonymi koszykami, tzw. święconkami, podążają oni do kościoła, by tam dokonać poświęcenia pokarmów, które będą spożywane jutro na ich odświętnie udekorowanych stołach.

            Zaraz, zaraz, ktoś powie, dlaczego on o tym pisze? Przecież to ani książka, ani film... O co tym razem chodzi. Ano zobaczyłem, a raczej usłyszałem, coś co mną wstrząsnęło. Coś czego nie potrafię zrozumieć. I to właśnie na ulicy. W pewnym momencie bowiem, idąc sobie spokojnie, widzę jak z za rogu ulic wychodzą trzy dziewczyny w wieku... powiedzmy 13-15 lat. Szły one nieśpiesznie w kierunku kościoła. I naraz, właśnie w momencie, gdy wychodziły zza rogu, zawiał wiatr. Wszystkie się lekko obróciły, chcąc osłonić swoje koszyki. Jednej z nich się to za bardzo nie udało. Koronkowa serwetka upadał na chodnik, a ta stanęła w miejscu zdezorientowana. Koleżanki oddalały się z wolna, a ona zawołała do nich „ kurwa, poczekajcie chwilę, święconka mi się rozpierdoliła" . Dosłownie. Takie padły słowa. Młoda dziewczyna udająca się do kościoła używa takich właśnie słów. Koniec świata chyba nadchodzi. Bezwarunkowo.

            Później jeszcze zobaczyłem swojego „kolegę" z pracy. Człowieka, który nie potrafi powiedzieć zdania bez soczystego przekleństwa. Też podążał do kościoła w wiadomym celu. I tylko ja, nie rozumiem, po co oni tam idą? Jaki sens ma ich postępowanie, jeżeli na co dzień zachowują się tak skandalicznie? Chcą się poprawić, zmienić? Wątpię. Raczej, mam wrażenie, że działają jak maszyny. Inni idą, to ja też. Mama kazała, to idę. Tradycja każe. Albo coś w tym rodzaju.

            Widzę że przekleństwa stają się normą. Otaczają nas ze wszystkich stron. Ponoć nic na to nie poradzę, a i ja sam nie jestem do końca od nich wolny. Zdaję sobie jednak sprawę ze zła jakie one wywierają na ludzi. Zwłaszcza na tych młodszych.  

            Wam wszystkim jednak, tym którzy czytają moje zapiski, czy to przez przypadek czy też świadomie, życzę Szczęśliwych Świąt. Pokoju, nadziei i zadumy. I oczywiście mniej okazji do przeklinania.

            Autor



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  4 960 043  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 4960043
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 12715
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3415 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl