Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 029 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Newton w parlamencie

czwartek, 29 kwietnia 2010 18:10


            Różne można mieć zdanie o naszej „klasie" politycznej. Że się kłócą, że są niekompetentni, przekupni, pazerni czy też leniwi. Każdy, kto ogląda telewizję (proszę pamiętać - telewizja kłamie) wie swoje. Jednak tym, którzy twierdzą, że w naszym parlamencie siedzą sami darmozjadzi i że nic oni nie robią tylko zbierają dużą kasę, chciałbym przedstawić pewną historyjkę.

            Otóż swego czasu, w parlamencie Angielskim, w Izbie Lordów, zasiadał Isaac Newton. Musiał chyba on cieszyć się niezłym szacunkiem skoro funkcję swoją piastował przez 26 lat. Któryż z naszych posłów czy senatorów mógłby mu się równać stażem? Chyba żaden.  Jednak ten dzielny parlamentarzysta zasłyną czymś innym. Otóż w ciągu tego długiego czasu sprawowania władzy, głos na forum zabrał... jeden raz. Co wywołało oczywiście wielką sensację. „Panowie - zwrócił się do zebranych - jeśli nie macie nic przeciwko temu, to prosiłbym o zamknięcie okna. Bardzo wieje i boję się, że się przeziębię."

            I kto teraz się odważy powiedzieć, że nasza władza nic nie robi? Hę?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Maria Antonina

wtorek, 27 kwietnia 2010 18:17


           Jest rok 1768. Austria. Wiedeń. Dwór królewski. Młodziutka, bo zaledwie trzynastoletnia Maria Antonina, najmłodsza córka cesarza Cesarstwa Rzymsko-Niemieckiego, już wie, kim będzie w przyszłości. Będzie królową Francji. W wieku czternastu lat zostaje wydana za mąż za delfina Francji, późniejszego króla, 16-letniego Ludwika Augusta Burbona. Oboje bardzo młodzi, kiepsko wykształceni, słabo przygotowani do życia, a stojący przed bardzo trudnymi wyzwaniami swojej epoki. Nie umiejąc rządzić krajem, nie rozumiejąc problemów współczesnego im świata, każde z nich zajmuje się swoimi przyjemnościami. Ludwik spędza czas na polowaniach i na robieniu kluczy, Maria Antonina natomiast bawi się, stroi się, używa życia.

            Marię poznajemy w momencie, gdy opuszcza Wiedeń i podąża do Paryża. Musi zostawić za sobą wszystko. Dosłownie wszystko. Rodzinę, służbę, kosztowności. Nawet swoje odzienie i ukochanego pieska. Takie panują zwyczaje. Zwyczaje, konwenanse, zasady zachowania, czyli cała etykieta, która odtąd będzie jej towarzyszyć na każdym kroku. Towarzyszyć i krępować ją zawsze. Zniewalać.

            Ale mimo wszystko, Maria nie może czuć się nieszczęśliwą. Być może jej się wydaje, że jest nieszczęśliwą, jednak w porównaniu z coraz biedniejszym ludem francuskim, jej jest dobrze. Wiedzie dostatnie i beztroskie życie. Jedynym zadaniem, jakie ma do wykonania, jest urodzić męskiego potomka.

             Z początku lubiana przez lud, później znienawidzona kończy żywot na szafocie. Tego jednak już nie oglądamy. Film Maria Antonina", bowiem kończy się w momencie, gdy opuszcza ona Wersal.

            Obraz wyreżyserowany przez Sofię Coppolę, mnie osobiście urzeka wystrojem. Stroje, w których poruszają się bohaterowie, komnaty, w których przebywają, a nade wszystko urocza Kristen Dunst, w roli głównej to naprawdę trzeba zobaczyć. Jedynym zgrzytem i to według mnie wielkim zgrzytem i nieporozumieniem jest wstawianie w osiemnastowieczną epokę współczesnej muzyki. Po co to? Osobiście nie mam pojęcia. Ale oczywiście, wiem. Znajdą się i na to argumenty uzasadniające takie zastosowanie. Jednak mnie one z pewnością nie przekonają.

 

 

            Moja ocena filmu to: 7/10. Gdyby nie ta muzyka, może byłoby więcej.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Adamek kontra Arreola

niedziela, 25 kwietnia 2010 18:52


            A co mi tam. Niech będzie. Niech będzie, jeszcze jeden wpis dzisiaj. Dzisiaj też o sporcie. Ja, kibic marny, ale pozwoliłem sobie na obejrzenie, powtórki walki bokserskiej, Tomasza Adamka z Chrisem Arreolą. Adamka znałem, ale gdy zobaczyłem tego drugiego, to pomyślałem sobie, oj trudno będzie, trudno. Byczek, to z wyglądu nie lada. A gdy jeszcze usłyszałem, że jak do tej pory to przegrał on tylko z Rosjaninem Kliczko (a tego to ja sobie bardzo cenię), a pozostałe swoje walki wygrywał do tej pory przez nokaut - zadrżałem.

            Z początku Arreola zaatakował, a Adamek się tylko bronił. Jednak z czasem zaczął nasz zawodnik pokazywać, co potrafi. Uderzenie i odskok. Raz, dwa, trzy i odskok. I tak po kilku rundach poobijał tamtego, że Amerykanin cały opuchł. Później dołączyła się u niego chyba jeszcze jakaś kontuzja ręki. Do końca jednak nie wiadomo było, kto ma tak naprawdę zagwarantowane zwycięstwo. Ogłaszając wynik walki jeden z sędziów dał remis. Pozostałych dwóch jednak oceniło walkę Adamka wyżej.

            Brawo. Nasi górą. Warto było oglądać.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mistrzostwa świata w Snookerze

niedziela, 25 kwietnia 2010 9:01


            A ja wczoraj zdecydowałem się na oglądanie sportu. Snookera. To chyba jedyna dyscyplina, którą oglądam w miarę swoich możliwości systematycznie. Niektórym pewnie wydawałoby się, że to dość nudne. Dwóch panów chodzących wokół stołu i starających się wbić jak najwięcej bil. I tak przez kilka, a czasami nawet kilkanaście godzin. Bo tyle potrafi trwać jedna rozgrywka zwana frejmem. Ale to, co mogliśmy zobaczyć wczoraj, to dla znawców było prawdziwą ucztą.

            Przy stole spotkali się John Higgins, aktualny mistrz świata i Steve Davis, bardzo utytułowany, ale już starszy, bo 52-letni zawodnik. Niby się, w tym sporcie nie ma ograniczenia wiekowego, ale trzeba tu mieć precyzyjną rękę, dobre oko i nerwy. Przez wiele godzin napiętą uwagę do szczytu możliwości.

            Faworytem był John Higgins. Nie było wątpliwości. Wszyscy bukmacherzy obstawiali jego wygraną. Jednak Davis od początku przejął prowadzenie i pomału zaczął je powiększać. Do przerwy wynik był dla niego 6:2. Grano jednak do trzynastu wygranych partii i by został wyłoniony zwycięzca, trzeba było jeszcze trochę poczekać. Po przerwie Higgins zaczął odrabiać straty. Tego można było się spodziewać. I w pewnym momencie mieliśmy już wynik 9:9. I gdy wydawało się już, że Szkot nie pozwoli sobie na przegraną z najstarszym zawodnikiem turnieju, wyeliminowany został wynikiem 13:11.

            Mecz był fantastyczny. Pełen emocji, zwrotów akcji, mnóstwa błędów (emocje robiły swoje) jak i fenomenalnych uderzeń. Dla kogoś, kto nie interesuje się snookerem, pewnie byłaby to dziesięciogodzinna nudaaaa. Ale dla miłośników, przepiękna rozrywka.


 

 Na zdjęciu Stive Davis, zwycięzca pojedynku.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Strażnicy

piątek, 23 kwietnia 2010 8:52


            Watchmen Strażnicy


            Strażnicy według Filmweb dostali ocenę 7,4/10. No cóż, są różne gusta. Ja w takich filmach jednak nie gustuję. Typowy komiks, którego bohaterami są ludzie o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Tu, trochę zepchnięci na boczny tor. Trochę zdziwaczali, poprzebierani jak na halloween. Oczywiście oni też mają, za zadanie bronić ludzi, no i cały świat do tego.

            Jak ktoś chce, niech ogląda. Ja nie zachęcam

 

 


 

            Moja ocena filmu to; 3,5/ 10. To pól, to za efekty specjalne.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

The Girl Next Door

czwartek, 22 kwietnia 2010 8:25


            Meg Loughlin jest młodą dziewczyną. Jest w tym wieku, że można o niej powiedzieć, już nie dziecko, a jeszcze nie kobieta. Meg ma młodszą siostrę. I jak to z młodszymi siostrami często bywa, musi się nią opiekować. A opiekować trzeba się szczególnie, bo siostra jest częściowo sparaliżowana. Obie dziewczyny tak naprawdę to mają tylko siebie, bo los spotkał ich srogi. Oboje rodzice zginęli właśnie w wypadku samochodowym.

            I wydawać by się mogło, że mimo to, los jednak uśmiechnął się do nich w jakiś tam sposób. Zostały one, bowiem przygarnięte przez ciotkę Ruth. Ciotka nie ma męża. Ma natomiast kilku dorastających synków i niezbyt przyjazny charakterek. Nie lubi mężczyzn, jak i kobiet. I ma niezdrową, władczą naturę. Widząc, że ma władzę nad dziewczętami zaczyna to wykorzystywać.

            Film „The Girl Nekst Door" to przerażająca historia znęcania się dorosłej kobiety nad swoją podopieczną. Znęcania się najpierw psychicznego, później fizycznego. Co gorsza, do swoich niecnych czynów zaczyna ona wciągać i swoje dzieci, które z czasem zaczynają być coraz bardziej śmiałe i bruralne. Bezwzględne.

             Tytuł polski filmu brzmi, „Dziewczyna z sąsiedztwa". Historia, którą bowiem my oglądamy, jest nam opowiadana przez chłopaka (teraz już dorosłego mężczyznę), który był świadkiem tych wydarzeń. Będąc jeszcze dzieckiem, nie potrafił się przeciwstawić temu, co widział, a trauma jakiej doznał pozostała mu na całe życie.

            Film ostry, brutalny, bardzo oddziaływujący na wyobraźnię. Tylko dla widzów o silnych nerwach.

 


 

            Moja ocena to: 7/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wypalony

wtorek, 20 kwietnia 2010 7:22


            Wyobraź sobie przez chwilę, że jesteś z wykształcenia archeologiem. Masz wyższe studia i znasz trzy języki obce. Wyobraźmy sobie jeszcze do tego, że jesteś w wieku emerytalnym. Jak myślisz, czym się wtedy możesz zajmować? Co robić? Pewnie myślisz, że prowadzisz wtedy dostatnie i beztroskie życie. Życzę Ci tego. Ale nie zawsze tak może być. Nie zawsze tak jest. Jeśli życiem pokierował los, i nie wiedzie nam się za bardzo, to jeszcze możemy to jakoś zrozumieć. Ale co wtedy, gdy sami, z własnego wyboru zostajemy... wypalaczem węgla.

            Tak właśnie o sobie zadecydował, tak właśnie postąpił Stanisław Faraon. Drobny, szczupły, brudny od węgla i sadzy. Wypala on węgiel razem ze swoimi kolegami po szkole zawodowej. Władysławem Dykiem i Kazimierzem Błądkiem. I tak już od dziesięciu lat.

            Co skłoniło go do tego by jako wykształcony człowiek zdecydował się na to by opuścić cywilizacyjny świat i szukać sensu życia w fizycznej harówce? Mówi o sobie, że jest autsajderem, że chce być wolnym człowiekiem, że nie chce być niewolnikiem swego stanu posiadania. Posiada jedynie psa. Tak mówi. I czyta swoim kolegom poezję po niemiecku, a oni niczego nie rozumieją, więc trzeba im wszystko tłumaczyć.

            Dziwne życie pana Stanisława możemy obejrzeć w polskim filmie dokumentalnym „Wypalony" w reżyserii Anny Więckowskiej. Warto poświęcić pół godziny ze swego życia by obejrzeć ten film. Film opowiadający o jakże innym życiu niż to, jakie prowadzi przeciętny człowiek. Taki jak Ty i Ty. Obejrzyj. Warto. Być może to będzie taka chwila refleksji nad samym sobą. Być może... A w obliczu śmierci, refleksja nad sensem dnia codziennego i nad tym, czy warto tak pędzić i tak zabiegać o dobra materialne.



            Moja ocena filmu to: 7/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Coś ty Atenom zrobił Sokratesie

poniedziałek, 19 kwietnia 2010 7:29


1

Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze  z ł o t a  s t a t u ę lud niesie,
Otruwszy pierwej?...

Coś ty Italii zrobił, Alighiery,
Że ci  d w a  g r o b y  stawi lud nieszczery,
Wygnawszy pierwej?...

Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie,
Że ci  t r z y  g r o b y  w e  t r z e c h  m i e j s c a c h  kopie,
Okuwszy pierwej?...

Coś ty uczynił swoim, Camoensie,
Że po  r a z  d r u g i  grób twój grabarz trzęsie,
Zgłodziwszy pierwej?...

Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie,
Że  d w a  c i ę  g ł a z y  w e  d w u  s t r o n a c h  g n i e c i e,
Bez miejsca pierwej?...

Coś ty uczynił światu, Napolionie,
Że cię w  d w a  g r o b y zamknięto po zgonie,
Zamknąwszy pierwej?...

Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

2

Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
Bo grób Twój jeszcze odemkną powtórnie,
Inaczej będą głosić Twe zasługi
I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
A lać ci będą łzy  p o t ę g i  d r u g i é j
Ci, co człowiekiem nie mogli Cię widziéć.

3

Każdego z takich jak Ty świat nie może
Od razu przyjąć na spokojne łoże,
I nie przyjmował  n i g d y,  j a k  w i e k  w i e k i e m,
Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,
Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem
Później... lub pierwéj...

 


Cyprian Kamil Norwid

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ojczyzna na tle tragedii

niedziela, 18 kwietnia 2010 8:27


            O tragedii, jaka się wydarzyła 10.04.2010, miałem nie wspominać. Tak sobie postanowiłem na początku. Dlaczego? Ano, dlatego że ja jak to ja. Zawsze kontrowersyjnie i na opak. Ale, co mi tam. Napiszę parę słów, bo tak szczerze, to mam już tego wszystkiego powyżej dziurek w nosie. Mam dość i cieszę się, że od jutra wraca wszystko do normy. Mam nadzieję.

            Żeby jednak wszystko było jasne. Ja zdaję sobie sprawę z ogromu cierpień rodzin osób, które zginęły tego dnia. Współczuję im. Ale do jasnej ciasnej, jak tu zrozumieć nasze społeczeństwo, którego zachowanie jest takie, od lewej do prawej. Jak zawieje wiatr, to w tą stronę się obraca. Jeszcze niedawno mówiło się o Kaczyńskim, że to najgorszy z prezydentów, (cyt „Durnia mamy za prezydenta") a teraz chowa się go w sarkofagu z onyksu i to na samym Wawelu. Dla przypomnienia, prezydent Narutowicz nie zasłużył sobie na Wawel, a Kaczyński tak. ( To nie jest tak jak pisze Maria-Dora, że Wawel nie zasłużył, to Kaczyński nie zasłużył, żebyśmy się dobrze rozumieli) Z jakiej to przyczyny? Nie mam pojęcia. I nawet jego żona sobie zasłużyła. Bo była miła. Może, dlatego?

            Nie rozumiem tych tłumów stojących w wielogodzinnych kolejkach, by zobaczyć trumnę państwa Kaczyńskich.. Po co oni tam przyszli? Moja żona mówi, że ludzie chcą oddać hołd parze prezydenckiej. No ale, z jakiej racji? Czym oni sobie zasłużyli na ten hołd? Tym, że się kochali, jak twierdzą media? My z żoną też się kochamy i co z tego? Hołdu nie będzie.

            Nie rozumiem też, już podejmowanych decyzji, o nadaniu imienia Lecha czy też Marii Kaczyńskich szkołom, placom czy ulicom. Toż to czyste szaleństwo. Pewnie niedługo, co niektórzy będą chcieli zrobić z nich i świętych. Bo czemu by nie?

            W tym wszystkim to najbardziej jest mi żal tej Marty. Córki prezydenckiej pary. Ona, wypełniona rozpaczą, a tu musi brać ciągle udział w tych uroczystościach. Od jednej uroczystości do drugiej. Choćby tak jak wczoraj. Msza w jednym kościele. Zakończenie, wyprowadzenie zwłok, przemarsz ulicami Warszawy do drugiego kościoła i znowu msza. Po co to wszystko? By kler mógł podnieść swój prestiż? By mógł się pokazać i zarobić? Przecież to dla nich istne żniwa. Tyle mszy. Tyle pieniędzy za pogrzeby. Tyle tacki. Szkoda gadać.

            W tej całej tragedii, to żal mi tak naprawdę bardzo, tych zwykłych ludzi, którzy zginęli. Tych ochroniarzy, czy też stewardes. Jak znam życie to ich rodziny będą musiały sobie jakoś same poradzić. Bo rodziny posłów to dostaną pewnie duże zapomogi finansowe z kasy państwowej. Bo to przecież nasza ylita. Gdy zmarł mój ojciec, to mi nikt nie pomógł. A gdy ja umrę, to nikt nie pomoże moim bliskim. Ot taka sprawiedliwość nasza, polska.


            A na koniec, to powiem, że moja żona odkryła ostatnio, dzięki którejś tam stacji radiowej, i teraz ciągle słucha piosenki Marka Grechuty pt „Ojczyzna". Ładna, nie powiem.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wrota do piekieł

piątek, 16 kwietnia 2010 18:30


            Miało być strasznie, a było raczej miernie. Niedawno opisywałem dwa horrory, które całkiem, całkiem mi się spodobały. Chciałem pójść za ciosem i obejrzeć sobie jeszcze coś z tego gatunku. A tu, klapa. Tym razem zawiodłem się, bo to, co miało mnie straszyć, to tylko budziło moje zażenowanie. „Wrota do piekieł" zainspirowały mnie... co tu dużo gadać, trzeba się przyznać, plakatem. To jedyna rzecz, która jest dobra w tym filmie. Cała reszta nie.

            Tak wiem, ktoś zaraz mi napisze, że taka właśnie miała być konwencja tego filmu. I miał straszyć i śmieszyć jednocześnie. To trudne zadanie. Czasami to się udaje. Tym razem jednak nie.

            Jak ktoś chce oglądać, na swoje ryzyko. Niech ogląda. Ja myślę, że są lepsze rzeczy do roboty.

 


            Moja ocena filmu to: 3/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sherlock Holmes

czwartek, 15 kwietnia 2010 17:31


             Hmm. I co ja mam powiedzieć o tym filmie. Jest dobrze zrobiony. To fakt. Scenografia, cała obróbka komputerowa, świetnie oddany klimat dziewiętnastowiecznej Anglii, to wszystko robi naprawdę piorunujące wrażenie. Dobrze się to ogląda. Naprawdę, jeżeli ktoś oczekuje dobrej, miłej dla oka rozrywki sensacyjno kryminalnej, to z czystym sumieniem może zasiąść i oglądać najnowszego „Sherlocka Holmesa". Ale na Boga, ten film nie ma nic wspólnego z postacią literacką stworzoną przez sir Artura Conan Doyle'a. To samo jest tylko nazwisko i imię głównego bohatera jak również jego towarzysza w przygodach. Jest jeszcze fajka, no i skrzypce. Aha, pada jeszcze nazwisko profesora Moriartego. I to wszystko. Po co więc twórcy filmu, który nie ma nic wspólnego z dziejami sławnego detektywa dali mu jego nazwisko? Nie mam pojęcia. Może dla kasy. Szkoda. Szkoda, bo mi akurat to się bardzo nie podoba.

            A film, mimo że jest to komercja w czystym wydaniu ogląda się dobrze. I mimo, że jest to kino tylko do jednokrotnego oglądania - polecam.

 


 

            Moja ocena to:... no niech będzie 7/10. Ale nie jestem przekonany, czy to aby nie za wysoko.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kobieta wkąpieli

sobota, 10 kwietnia 2010 7:25

 

            A teraz, żeby nie było tak smutno, z powodu braku wody w różnych miejscach na ziemi, proponuję obejrzenie zbioru zdjęć, który ja bym zatytułował „Kobieta w kąpieli" Fotografie erotyczne i piękne jednocześnie. Polecam.

            Resztę zdjęć można zobaczyć na stronie: http://korzik.net/erotika/33589-voda-i-maslo.html


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Światowy Dzień Wody

piątek, 09 kwietnia 2010 8:26

 

            Woda źródłem życia. Banał. To prawda. Ale proponuję dzisiaj kliknąć na poniżej zaprezentowane zdjęcie.  Świetne fotografie z całego świata poświęcone wodzie pitnej, których tematem przewodnim jest Światowy Dzień Wody.

            Jak często niedostrzegany tego, że mając ją, wodę, na co dzień, inni muszą o nią starać się z całych sił. Zdjęcia piękne, a zarazem wstrząsające. Polecam.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Red

czwartek, 08 kwietnia 2010 19:43


            Z chamstwem nie wygrasz, chciałoby się powiedzieć. Okrucieństwo, bezmyślność, poczucie bezkarności, to cechy często towarzyszące współczesnej młodzieży. Być może się mylę i być może za dużo naoglądałem się filmów, ale choćby ostatni incydent związany ze śmigusem dyngusem dotyczący mnie osobiście, świadczy o coraz większym zdziczeniu młodzieży. A gdyby w tym pokoju, do którego wrzucono mi wodę, spała akurat osoba mająca problemy z sercem? A gdyby akurat w tym miejscu stał telewizor, albo jakiś inny, drogi sprzęt? Nie pomyślałem - zabrzmiałaby odpowiedź. Ale czy to jest usprawiedliwienie?

             Usprawiedliwienie, tylko kogo? Dzieci, czy ich rodziców, którzy przecież są odpowiedzialni za wychowanie swoich pociech.

            Avery Ludlow to starszy człowiek po przejściach. Utracił rodzinę, prowadzi raczej samotniczy tryb życia, a jego jedynym towarzyszem dnia codziennego jest stary, czternastoletni już pies o imieniu Red. Gdy pewnego dnia Avery wybrał się ze swoim przyjacielem, na ryby, nie spodziewał się, że to będzie ich ostatni dzień spędzony razem. Pojawiła się bowiem grupka trzech wyrostków. Szukali zaczepki. Mieli broń. A że stary człowiek nie dał się sprowokować, to dla rozrywki zabili mu psa.

            Nasz bohater przeżył to bardzo. Postanowił jednak nie odpuszczać. Były wojskowy domaga się bowiem sprawiedliwości. Chce ukarania winnych. Udaje się wiec najpierw do rodziców młodego bandyty. Tam zostaje spławiony. Nie znajduje również zrozumienia wśród mieszkańców miasteczka. Adwokat radzi mu odpuścić, bo gra niewarta jest świeczki. On jednak jest uparty i brnie coraz dalej i dalej, a agresja i przemoc narastają.

            Czym to się zakończy? Czy można wygrać taki konflikt? Avery Ludlow w końcu stawia na swoim, ale jest to pyrrusowe zwycięstwo. Czy warto było?

            Film w reżyserii Lucky Mekce'a być może nie porywa. Być może to nie jest wielkie kino. To taki film, który można oglądać już od 16 - 17 roku życia. Ale myślę sobie, że jest to film dość ważny, choć mało zauważany.. Porusza on tematy o naszym człowieczeństwie. Mówi o narastającej przemocy. O tym, czy należy jej się przeciwstawiać. I o konsekwencjach jakie później wynikają zarówno dla dzieci jak i dla ich rodziców.


 

            Moja ocena filmu to: 6,5/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Śmigus dyngus

wtorek, 06 kwietnia 2010 11:22


            Wczoraj był śmigus dyngus. O godzinie około 21: 30 jakiś dowcipniś wrzucił mi do mieszkania, przez otwarte okno, torebkę foliową pełną wody. Dowcip przedni - prawda? Mokra ściana, firany, (ale to wyschło) i dokumenty, które leżały akurat na biurku. Z tymi gorzej. No i poczucie bezradności. Co w takim wypadku robić? Zanim się zorientowałem, co i jak, już nikogo przecież nie było widać.

            Rzecz odpuściłem sobie, ale z drugiej strony, to pomyślałem o tym, jak to teraz ludzie wychowują swoje dzieci. Zgroza.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  4 960 085  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 4960085
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 12715
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3415 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl