Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 029 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Milk

wtorek, 30 czerwca 2009 23:31


            „Milk" to dramat polityczny. Film typowo polityczny. Faktem jest, ze mówi on o prawach homoseksualistów, o walce o te prawa w USA w latach siedemdziesiątych, gdy jeszcze bycie człowiekiem o odmiennej orientacji seksualnej było karane. Ale to wciąż film o polityce. Jak się ją prowadzi? Jak dąży się do zwycięstwa? Jak wchodzi się w układy z jednymi i przeciw drugim. Jak się to wszystko tworzy, organizuje. I jak większość tego typu obrazów jest on dość ciężki w odbiorze.

            Ale film ten ogląda się z wielką przyjemnością. I nie chodzi mi tutaj o treść, która może być dla wielu kontrowersyjna. Lecz o rolę jaką zagrał Sean Penn. Wyśmienicie zagrana. Prawdziwy majstersztyk. I wcale bym się nie zdziwił gdyby teraz ktoś zaczął mieć wątpliwości, co do orientacji aktora. Tak jest przekonywujący w swojej roli. Za którą dostał bądź co bądź Oskara. I słusznie. Należała mu się.

            Ja jednak chciałbym dzisiaj napisać jeszcze o czymś. Bo tak jak nie mam nic specjalnie do ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, to nie za bardzo podobają mi się takie protesty. Jakieś parady, happeningi. Jestem bowiem przeciwnikiem jakiś specjalnych praw dla gejów. Ale to nie wszystko. Sprzeciwiam się również prawom dla kobiet. Dla dzieci, murzynów, żydów czy kogokolwiek tam jeszcze. Uważam że powinne być przestrzegane prawa człowieka, a całe rozróżnianie na takich siakich i owakich ludzi nie ma za bardzo sensu. To wszystko prowadzi tylko do robienia ludziom sieczki z mózgu. Wszyscy ludzie powinni mieś takie same prawa, czy też obowiązki bez względu na to kim są. I koniec.

            Nie do końca się to da zrealizować. Wiem o tym. Bo przecież nie może mieć takie same prawa, i więzień osadzony za morderstwa i pięcioletnie dziecko, i nauczyciel uczący w szkole. Ale kierunek powinien być jeden. Mniej dzielenia ludzi na uprawnionych do czegoś tam i pozbawionych tych uprawnień, a bardziej zbliżanie się do równania ludzi względem prawa. Bo tak to mamy i wcześniejszych emerytów i tych co nie płacą za prąd, takich co to mogą kupować bez stania w kolejce, tych co mają dłuższe urlopy i tych co według prawa oczywiście, mają wydłużony czas pracy. Itd., itp.

            A co do filmu... to polecam go. Uczy w jakimś stopniu tolerancji. Kończy się tragicznie. A oparty jest na autentycznych wydarzeniach.




            Moja ocena filmu to: 7/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Komórka

niedziela, 28 czerwca 2009 13:03


            Kiedyś, przed laty, gdy młody chłopak wychodził z domu, starał się zabrać ze sobą chusteczkę do nosa, portfel, lusterko i grzebień, niektórzy scyzoryk.... Ja z domu nigdy nie ruszałem się bez chusteczki i zegarka. Najczęściej zabierałem ze sobą jeszcze portfel. Takie przyzwyczajenie. Teraz nikt nie ruszy się na krok z domu bez... telefonu komórkowego. Czyli tzw. komórki.

            Niektórzy są już wręcz uzależnieni od tego wynalazku. Nigdzie się bez niego nie ruszają. Nawet do ubikacji. A producenci wciąż myślą, w co by tu jeszcze je wyposażyć aby stały się one bardziej atrakcyjne. Operatorzy snują marzenia, że teraz za pomocą sms-ów będzie można wszystkich ludzi (prawie wszystkich, a na pewno znaczną większość) powiadamiać czy to o nadchodzących wyborach, czy też o zagrożeniach powodziowych. Wspaniała sprawa! Ale czy na pewno?

            Znacie może takiego pana co to nazywa się Stephen King? Tak, chodzi mi o tego amerykańskiego pisarza horrorów, tego którego powieści są tak często filmowane. Otóż całkiem niedawno napisał on horror pt „Komórka". Właśnie skończyłem go czytać. Moim zdaniem, książka podejmuje ciekawy problem. Bo wydaje mi się, że telefon komórkowy to z jednej strony wspaniały wynalazek, ale zarazem jest to smycz do której jesteśmy uwiązani. I nigdy nie wiadoma, kto jest po drugiej stronie i jakie ma zamiary.

            King wpadł na ciekawy pomysł. Ktoś lub coś nadaje przez telefon jakiś niewiadomy impuls, który powoduje, że człowiek odbierający połączenie po prostu staje się krwiożerczym szaleńcem. Ma ochotę zagryźć każdego normalnego człowieka, znajdującego się w pobliżu. Nie panuje nad sobą A co my, zwykli ludzie, robimy widząc takie wydarzenie, nie wiedząc oczywiście o impulsie? Jasne że sięgamy po komórkę by o tym niecodziennym widoku kogoś poinformować. Więc szaleńców, w książce nazywanych telefonicznymi, przybywa w zastraszającym tempie. Z czasem tworzą się dwie grupy społeczne wzajemnie się zwalczające. Telefoniczni i normalni. Przy czym ci pierwsi, coraz lepiej się organizują i przechodzą pewne przeobrażenia. Tak jakby ewoluowali. Są coraz inteligentniejsi i tworzą jakby społeczność zbiorową. Coś na wzór... powiedzmy, pszczół.

            Książkę czyta się dobrze. I chociaż nie jest to pewnie najlepsza powieść Kinga, ale teraz, w okresie wakacyjnym szczerze mogę ją polecić choćby ze względu na oryginalny pomysł, o które przecież jest coraz trudniej. Dobra lektura na podróż. Powiedzmy w pociągu. Nie trzeba jej poświęcać dużej uwagi, a rozrywka gwarantowana.

 

 

            Moja ocena książki to 5/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zmarł Michael Jackson

piątek, 26 czerwca 2009 9:24

            Nic dodać, nic ująć!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Vicky Cristina Barcelona

czwartek, 25 czerwca 2009 7:45

        

            Właśnie zaczęły się wakacje. Pogoda może i nie dopisuje, ale wakacje są. To fakt. Vicky i Cristina rówież mają wolne i dlatego właśnie wyjeżdżają do Barcelony. Vicky przy okazji chce popracować trochę nad swoją pracą magisterską, a Cristina pobawić się w fotografa. Ale jak to czasami bywa w takich okolicznościach (dużo wolnego czasu, ładna pogoda, nowe otoczenie) obie zakochują się (czytaj - przeżywają romans) z tym samym facetem.

            I co by tu jeszcze napisać o treści filmu Woody Allena, „Vicki Cristina Barcelona"? To, że Vicki jest już zaręczona z innym mężczyzną? To, że Cristinie trudno utrzymać stały związek z partnerem? To, że obie przyjaciółki mają różne charaktery? To, że w filmie gra również Penelope Cruz? Jakoś nic oryginalnego nie przychodzi mi do głowy. Bo film nie wzbudził we mnie szczególnego zachwytu. A szkoda, bo po tym właśnie reżyserze spodziewam się zawsze czegoś więcej. Jego oryginalności.

            Co prawda z punktu widzenia techniki, to nie można powiedzieć, faktycznie widać dobrą reżyserię. I aktorzy dobrze są dobrani. Świetna rola Javiera Bardema. Penelope Cruz też gra całkiem dobrze. A i   Scarlett Johansson wypadła przyzwoicie. Ale film jest przegadany. Bardzo przegadany. I to nie w stylu Allenowskim. Wtedy można było by to znieść, bo po to się jego filmy często ogląda. Bo przecież jego dowcipne teksty są zawsze bardzo dobre. Takie specyficzne. Ale tym razem nie usłyszałem tu jednego zdania, które warto byłoby zapamiętać i później cytować. Tak jak to u Allena często bywa. A szkoda bo oczekiwałem starego dobrego znajomego klimatu. A tego się nie doczekałem.

 

 

 

            Moja ocena filmu to: 5/10

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

1612

wtorek, 23 czerwca 2009 20:46

           

            My, Polacy, mamy swoją megaprodukcję filmową „Ogniem i mieczem" a Rosjanie nakręcili o tych samych (prawie) czasach, swoje „1612 -Khroniki Smutnogo vremeni ".

            Pamiętam jak mówiło się wcześniej, że będzie to film antypolski. Nasz przodek będzie ukazany jako zły najeźćca niszczący prawosławną Ruś. Słyszało się protesty przeciw temuż filmowi. Tak jakbyśmy, my Polacy, byli jedynie esencją samych cnót. No cóż. Zdarzało się i nam, być znienawidzonym agresorem. Takie są fakty.

            A co do filmu, to ogląda się go trochę jak baśń. Bo i jednorożce i pustelnicy... Mamy dużo scen walki jak i dość dobrze oddane realia tamtych czasów. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale ten kto chciałby się uczyć historii na podstawie takich obrazów, niech je z daleka omija. Bo to tylko baśń w której polski hetman (dobra rola Michała Żebrowskiego) koniecznie chce się ożenić z Ksenią Godunową, by w ten sposób móc zasiąść na tronie Rosyjskim i zostać carem. A przeszkadzają mu w tym bohaterscy chłop Andriusza, i jego towarzysz Kostka ( Artur Smolyaninov - pamiętny Lytiu z „9 kompanii").

            Film technicznie zrobiony bez zarzutu. Z dobrą muzyką, efektami specjalnymi i scenami batalistycznymi. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza sceny walki. Trup ściele się gęsto aż widać ludzkie mięso. Dosłownie. Dla miłośników naszej Sienkiewiczowskiej trylogii, film do obejrzenia obowiązkowo. Dokładnie te same klimaty.



            Moja ocena filmu to: 5/10

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Straż nocna

poniedziałek, 22 czerwca 2009 18:12

 

            Rosjanie robią coraz lepsze filmy. To trzeba im przyznać. I to robą filmy różne gatunkowo, na wysokim poziomie. W 2004 roku nakręcili horror pt. „Straż nocna" gdzie siły światła i ciemności funkcjonują obok siebie na naszej pramatce Ziemi. 1000 lat temu, zawarły one między sobą rozejm i aby go utrzymać powołano Straż Nocną i Straż Dzienną których zadaniem jest wzajemne pilnowanie kruchej równowagi sił.

             Film, wydaje mi się, miał być odpowiedzią na amerykański superprzebój kinowy „Blade- wieczny łowca". Ale Rosjanom się to nie udało. Pewnie i budżet nie taki, a i możliwości techniczne dają jeszcze dużo do życzenia. Wszystko wygląda tak jakby ambicje przerosły możliwości twórców. Trudno połapać się i w scenariuszu i w całej akcji. Ale widzę, że idą w dobrym kierunku i z pewnością w przyszłości będzie lepiej.

Moja ocena filmu to 4/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nauczyciele, Strzyczkowski i Jeziorany.

niedziela, 21 czerwca 2009 19:39

 

            Właśnie zakończył się rok szkolny. Dzieciaki jak i nauczyciele będą teraz mieli dwa miesiące wakacji. Dzieciakom należy się. Niejedno musiało się wiele napracować. A to egzaminy, dyktanda, sprawdziany. A to korepetycje, które w dzisiejszych czasach są czasami niezbędne. A to nieraz różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne. Ale czy nauczycielom należy się również tyle wolnego?

            Nauczyciele jednak nie to mają teraz na głowie. Zakończył się rok szkolny, a więc za dwa miesiące zacznie się następny. No więc przecież trzeba zacząć tradycyjnie, domagać się podwyżek płac.

            W programie radiowym „Za, a nawet przeciw", Kuba Strzyczkowski zajmował się tym to tematem. Czy nauczycielom, należą się podwyżki, czy też nie. Głosy były różne. Jak to w tym programie. Ludzie telefonowali i wypowiadali się w temacie. Mi, dodzwonić się nie dane było, a też chciałbym wtrącić swoje dwa grosze. Pensum (tygodniowy czas pracy) nauczyciela wynosi różną ilość godzin. W zależności od nauczanego przedmiotu, coś między 18 - 30 godzi. Ja pracuję, zgodnie z kodeksem pracy - 40 godzin tygodniowo. I jak słyszę, że ktoś kto pracuje połowę tego czasu co ja i zarabia tyle samo co ja i jeszcze do tego mówi, że ma bardzo małą pensję, to szlak mnie trafia. To trzeba mieć tupet.

             Ktoś telefonujący do radia mówi tak. Moja żona pracuje przecież jeszcze dodatkowo w domu. Bo musiała teraz np. w domu wypisywać świadectwa na koniec roku. A ja przepraszam bardzo. A co robiła ta pani w ostatnich dniach roku szkolnego, gdy dzieci nie przyszły do szkoły? Były po prostu na wagarach. Ona siedziała z koleżankami w pokoju nauczycielskim, popijając sobie kawkę? A czemuż to nie mogła wtedy wypisywać świadectw? A czy z wypłaty potrącono jej za lekcje, które się nie odbyły? Ktoś mówi, że nauczycielom nikt nie płaci za sprawdzanie klasówek. A ja się pytam, jakie to klasówki musi sprawdzać nauczyciel wf,  powiedzmy w liceum. Jakie to sprawdziany musi poprawiać nauczyciel wychowania przedszkolnego. To przecież wszystko są nauczyciele. A ci którzy uczą religii katolickiej. Dlaczego oni są opłacani przez budżet państwa, a nie przez kościół.

            Nauczyciel musi się przygotować do lekcji. Tak? A w jaki to sposób musi, dajmy na to, przygotowywać się nauczyciel historii? Czy musi poczytać sobie, powiedzmy o powstaniu styczniowym, przygotowując się do tego tematu? Jeśli tak, to marny to nauczyciel, który nie zna swojego przedmiotu. On to wszystko powinien mieć w jednym palcu. A jeśli już ma, to co on ma do przygotowywania się.

            Nauczyciele mówią, że oni ciężko pracują. A ja mówię, niech w takim razie przyjdą do mnie do firmy i trochę popracują. Zobaczymy jak będą zmęczeni. I nie dostaną takiej wypłaty. Bo np. średnia płaca nauczyciela dyplomowanego to prawie 4500 zł brutto http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1127,place_nauczycieli_wzrosna_o_5_3_proc.html . Przy połowie tego czasu pracy co mam ja. A chciałbym tyle zarabiać.

            Ktoś inny powie, nauczyciele musieli się dużo uczyć. Bzdura. U mnie w firmie rok temu przyjął się do pracy chłopak po ukończeniu jednego z kierunków Uniwersytetu Łódzkiego. Teraz studiuje drugi kierunek. A pracuje jako zwykły robotnik. U nas magazynierami są ludzie po studiach. Więc nauczyciel mający wyższe wykształcenie to naprawdę nic wielkiego

            Dziś w radiowym słuchowisku „W Jezioranach" występowała również nauczycielka. Co prawda to postać fikcyjna ale mówiła, że dostała tyle kwiatów, że zaledwie połowę zdołała zabrać ze sobą do domu. I narzekała, co ona teraz zrobi z taka dużą ilością wolnego czasu. Chciałbym mieć takie zmartwienia. Oj chciałbym.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Che - Rewolucja

wtorek, 16 czerwca 2009 9:55

            Przestrzegali mnie przed tym filmem. Mówili, że nie spodoba mi się. Że szkoda na niego czasu. A ja nie posłuchałem. I dobrze mi tak. Mam za swoje. Usprawiedliwia mnie jedynie to, że miałem nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej o legendarnym przywódcy kubańskiej rewolucji, Ernesto Guevara de la Serna, zwanego, Che.

            Miałem nadzieję, że może zrozumiem, dlaczego niektórzy młodzi ludzie na świecie, wieszają sobie w pokojach plakaty z jego podobizną na ścianach, albo zakładają koszulki z namalowaną jego twarzą. Nie zrozumiałem. Nasuwało mi się jedynie pytanie, kim byłby Che, gdyby trochę dłużej pożył?  Ilu ludzi by wymordował?

            A film jest ni to fabułą, ni to dokumentem. Przegadanym, przemoralizowanym obrazem czasów początków rewolucji kubańskiej. Młodzi twórcy nowego porządku świata, ciągle tylko łażą po lasach i górach i wygadują mnóstwo moralizatorskich frazesów. Nudne to wszystko niebywale.

 


            Moja ocena filmu to: 3/10


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Stefan Gesell

niedziela, 14 czerwca 2009 20:54

 

            To zdjęcie, którego autorem jest Stefan Gesell, znajdowało się na pulpicie mojego komputera przez wiele, wiele dni. Co jest rzadkością dla takiego maniaka tapet jakim jestem ja - właściciel dość dużej kolekcji. Mnie zdjęcie urzekło, a Was?


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Opole 2009

niedziela, 14 czerwca 2009 10:20

            Opolskiego festiwalu piosenki, nie oglądam. Ale to co zaprezentowano w piątek to już była prawdziwa klapa. Nawet moja żona, wierna festiwalowi, tak stwierdziła. Ja, będąc w drugim pokoju, coś tam piąte przez dziesiąte słyszałem. Polscy „aktorzy” zabawiali się w granie i śpiewanie, pewnie nie za małe pieniądze. Chyba jedynie oni dobrze się bawili, bo przygotowania zawodowego tam raczej nie było.

            W sobotę miałem okazję oglądać jedynie pierwsze pięć minut. Wyszedł na scenę jakiś młody człowiek prowadzący i powiedział „Dobry wieczór państwu”. Nie przedstawił się wcale, ale dobrze że chociaż się przywitał. Tyle go nauczono z dobrego wychowania.

            Jedyną rzeczą z opolskiego festiwalu, jaką jeszcze oglądam, to Kabareton. Ale ten jak zwykle sobie nagrałem i obejrzę gdy znajdę na to czas. Obawiam się jednak, że i tym razem będę wysłuchiwał znanych mi już skeczy. No ale cóż? Zobaczymy.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Uwikłani

sobota, 13 czerwca 2009 9:49

I jeszcze jeden film o zagmatwanych stosunkach seksualnych w rodzinie, że tak powiem. Jednak tym razem, nie mamy do czynienia z fikcja literacką, a z rzeczywistą historią jaka wydarzyła się w bogatej rodzinie Baekelandów. Barbara Daly, ożeniła się z Brookesem Baekelandem. Dziedzicem fortuny twórców bakelitu. Jako, że zupełnie nie pasowała do rodziny uciekała w alkohol i romanse. Trudne relacje między rodzicami miały niemały wpływ na rozwój psychiczny ich syna – Tony`ego. Odrzucany przez ojca kierował swoje uczucia do matki. Ta jednak nie potrafiła zrozumieć homoseksualnych ciągot syna co w konsekwencji doprowadziło do wynaturzonych relacji między nimi dwojgiem i w końcu do zbrodni.

Film może wywołać wiele kontrowersji. I z pewnością wywołuje. Zauważyłem, że ludzie pytają się, po co w ogóle takie filmy powstają? Żeby wzbudzić emocje? Może i tak. Mi się jednak wydaje, że ich celem jest pokazanie światu jakim on jest w rzeczywistości. Czyli, że w dużym stopniu jest on wynaturzonym, perfidnym, złym światem. Ale przecież nie mamy innego. I musimy w tym żyć.

 

 

Moja ocena filmu to: 6/10

 

 

            I jeszcze jedno. Dziś w nocy, a dokładniej mówiąc to już jutro, bo o godzinie 1:00. W telewizji TVP Kultura, będzie nadawany film "Funny Games". Film nie dla wszystkich, ale dobry. Pełen okrucieństwa i przemocy i dlatego nadawany jest tak późno. Ale stacja która go pokazuje nie puszcza filmów które emanują tylko krwią. Musi być w takich filmach coś więcej I w tym jest. Polecam.

 

 

 

 


 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Boże Ciało

czwartek, 11 czerwca 2009 10:27

Dziś Boże Ciało. Wielkie katolickie święto. Będą procesje i blokowanie dróg. A dlaczego? Otóż spytałem się wczoraj w pracy jednego młodego człowieka, czym jest to święto? Co ono wyraża? Nie potrafił odpowiedzieć, chociaż zapewniał mnie, że w procesji weźmie udział. Zupełne pustogłowie.

Mnie jednak w tym całym święcie zastanawia coś innego. W jakim celu tak bardzo niszczymy tego dnia przyrodę? Czy nie można by bez tego świętować? Są dwie takie parafie w Polsce Spycimierz i Skęczniew, gdzie w zwyczaju jest układanie na ulicy dywanów z płatków kwiatów. Niszczy się w ten sposób mnóstwo roślin, które mogły by sobie jeszcze żyć w spokoju. Może to i wygląda atrakcyjnie, ale po co to wszystko. Podczas procesji w innych miejscowościach rzuca się przed idącymi ludźmi kwiaty. Tysiące kwiatów Kto ma być z tego zadowolony? Po co wycina się młode brzózki z lasów i dekoruje się w ten sposób ołtarze. Nie mam pojęcia. Czy Bogu jest to potrzebne?


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sztuka płakania

środa, 10 czerwca 2009 21:33


            I znowu przekonałem się, że w telewizji można znaleźć ciekawy film. I to zupełnie niespodziewanie. Przypadkowo. Bo właśnie w ten sposób trafiłem na „Sztukę płakania". Obraz produkcji Duńskiej, co raczej jest rzadkością, nie był specjalnie reklamowany. A szkoda. Bo to naprawdę dobry film. W TVP Kultura, potrafią jednak wyszperać ciekawe perełki, które nie mogą się często przebić w bardziej komercyjnych stacjach.

            Dzieło Petera Schonau Foga to obraz przedstawiający przeciętną Duńską rodzinę. Oj przepraszam. To nie jest to przeciętna rodzina, jak może nam się wydawać na początku. To patologiczna rodzina. Choć na początku wydaje nam się że wszystko w niej jest w porządku (ciężko pracujący ojciec, trochę zagubiona matka, dorastająca córka, młodszy syn i starszy, ten który wyjechał na studia) to w trakcie oglądania przekonujemy się o horrorze jaki dzieje się w czterech ścianach tegoż domu.

            Ojciec, ten który niby się ma być podporą rodziny okazuje się pedofilem wykorzystującym swoją czternastoletnią córkę. A do swoich niecnych czynów wciąga również jedenastoletniego syna. Ten jednak nie jest bynajmniej aniołkiem. Sam mimo bardzo młodego wieku ma już ciągotki mordercy. Matka aby nie widzieć tego wszystkiego ucieka w alkohol i środki nasenne. Jedyną normalną osobą wydaje się być najstarszy syn. Ale ten żyje już poza domem, daleko. I na tym chyba polega jego szczęście.

            „Sztuka płakania" to film który porusza dogłębnie, bo rodzina którą oglądamy, to ludzie w oczach otoczenia w jakim przyszło im żyć, całkiem normalni. Tacy jak my wszyscy. A historia opowiadana nam, przedstawiana jest z punktu widzenia najmłodszego potomka. Co jeszcze bardziej szokuje. On jest bowiem jeszcze za mały by rozumieć w czym bierze udział.

            A ja myślę sobie tak, że patologia o jakiej jest mowa w filmie, nie dzieje się gdzieś daleko od nas. Za siedmioma górami i siedmioma morzami. A również u nas w bloku. Tuż za ścianą mogą dziać się takie rzeczy. My jednak ich nie dostrzegamy. Bo często nie chcemy. I o tym jest właśnie ten film. A kto go oglądał miał szczęście trafić na dobre europejskie kino, a kto nie... No cóż, TVP Kultura nadaje czasami powtórki.


 

Moja ocena filmu to 8/10

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Azumi

poniedziałek, 08 czerwca 2009 18:01


            Azumi, to młoda dziewczyna pochodząca ze średniowiecznej Japonii. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, biega ona po kraju, w misji zabicia trzech wielkich wojowników, którzy dążą do wywołania następnej wyniszczającej wojny. Oczywiście Azumi, mimo bardzo młodego wieku i niepozornego wyglądu, jest osobą nie do pokonania i wszyscy muszą jej ulec. Ale jest to pewnie przyczyna tego, że jest ona postacią fikcyjną i pochodzącą z japońskich kreskówek tzw. mangi.

            Film nie jest niczym nadzwyczajnym i uważam, że to prosta rozrywka dla nastolatków. Chociaż muszę przyznać, że i muzyka jest całkiem dobra i wartka akcja, nie mówiąc już o naprawdę sprawnym operatorze kamery. Manewrowanie nią to wyższa szkoła jazdy. Jednak scenariusz i szczegóły są zupełnie niedopracowane. Wyobraźcie sobie chociażby fragment filmu, w którym drewniana lektyka spada w przepaść. I wiecie co? Otóż ta lektyka wybucha. Co najmniej tak jakby to był samochód pełen benzyny. Forma zupełnie przyćmiła treść.

           

           

            Moja ocena filmu to +3/10


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wybory i Kaczmarski

niedziela, 07 czerwca 2009 10:52


            A ja nie byłem na głosowaniu. Nie poszedłem i nie pójdę! A co!? Nie wolno mi? A może ktoś powie, że jeżeli nie wezmę udziału w wyborach, to nie będę miał prawa do krytyki? Otóż będę miał takie prawo. Bo kto mi je odbierze? I z jakiej racji?

            A nigdzie nie idę z prostej przyczyny. Mam tego wszystkiego, po dziurki w nosie. Tych Kaczyńskich, Tusków i Olejniczaków. Ich przepychanek i wzajemnego opluwania się na każdym kroku. Mam dosyć Gosiewskich, Kurskich i Palikotów. Całego tego PSL-u, który myśli jedynie o własnym interesie. I całego tego naszego bagna politycznego.

            Nie będę wybierał między jednym złem, a drugim. Bo to wstyd na cały świat, mieć takich przedstawicieli narodu, jak chociażby taki Maciej Giertych, który udowadnia, że smoki naprawdę istniały i ludzie z nimi walczyli. Parodia.

            Nie interesuje mnie już to wszystko. Bo nie o taką Polskę przecież ludzie walczyli w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wszyscy chcieli pozbyć się wtedy reżimu, ale nikt nie spodziewał się, że wdepniemy w takie łajno. I póki nie będzie tam w tej polityce jakiejś normalności ja się z tego wszystkiego wypisuję.

            I wiecie co? Ja sobie dzisiaj słucham piosenek Jacka Kaczmarskiego. Mury, Nasza klasa, Obława, Dwie skały, A my nie chcemy uciekać stąd... I myślę sobie, że mój patriotyzm jest w tej chwili dużo większy, niżbym poszedł i bezmyślnie wrzucał jakąś kartkę do urny wyborczej. A jeśli ktoś ma inne zdanie to jego sprawa. Jednak niech poświęci chociaż chwilę i posłucha...


            I może jeszcze to:

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  4 960 014  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 4960014
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 12715
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3415 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl