Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 979 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Palindromy

sobota, 31 lipca 2010 20:21


            Kobyła ma mały bok. Gdy byłem dzieckiem, takie właśnie zdanie, kazał mi napisać ojciec na kartce. Później gdy odkryłem, o co mu właściwie chodzi, śmiał się. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że takie zdania, zdania które można czytać i wspak, nazywamy palindromami.


            Zakopane na pokaz.

            Zaradny dynda raz.

            Wół utył i ma miły tułów.

            Co mi dał duch - cud ład i moc.

            I mała dama sama dała mi.

 


             A teraz dowcip:

            Para w łóżku. Żona przekręca się z boku na bok aż raptem mówi do męża:
                      - Kochanie, włóż od tyłu...
                        - Żółw.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kuźniar i Lis

piątek, 30 lipca 2010 11:18

           

            Jarosław Kuźniar.

            Oj, niełatwe jest życie dziennikarza. Niełatwe.

 



 


            Tomasz Lis, został naczelnym redaktorem gazety „Wprost". Taki sobie zawsze w życiu poradzi. Ja podziwiam i po części zazdroszczę. Chociaż z tego, co wiem, to wielu ludzi go nie cierpi.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

The Box

środa, 28 lipca 2010 8:55


            Wyobraźmy sobie taką sytuację. Przychodzi do Was jakiś nieznajomy człowiek i przynosi Wam ebonitowe pudełko z przyciskiem. Wraz z podarunkiem ma propozycję. Jeżeli w ciągu 24 godzin, naciśniesz przycisk, dostaniesz za to milion dolarów. Jednak konsekwencją tego będzie śmierć jakiegoś człowieka. Nieznanego Ci człowieka.. Co robisz?

           Propozycja jest kusząca. Kwota, jaka jest oferowana, mogłaby rozwiązać przecież wiele problemów. Z drugiej jednak strony, ktoś zginie. Może to będzie skazaniec czekający w celi śmierci, a może niewinne dziecko. No tak. Ale przecież ciągle giną ludzie. I ci, którzy na śmierć zasługują i ci, po których będzie wielu ludzi płakać. Wciąż giną ludzie w katastrofach komunikacyjnych, umierają na raka, czy też popełniają samobójstwa, bo mają już dość życia.

             Normie i Arthurowi Lewisom, bohaterom filmu „The Box" taką właśnie propozycje złożył tajemniczy Arlington Steward. I oni naciskają guzik, dzięki czemu otrzymują obiecaną sumę pieniędzy. W gotówce. Bez podatków. Jednak zawsze jest jakieś, ale. Zawsze są jakieś konsekwencje. Każda przecież, tak samo i ta, decyzja niesie za sobą jakiś ciąg dalszy.

            Film w reżyserii Richarda Kellyego, z rolami głównymi granymi przez Cameron Diaz, Jamesa Marsdena, i Franka Langella ogląda się dobrze, ale tylko do pewnego momentu. Reżyser i scenarzysta w jednym w pewnym momencie, bowiem za bardzo puścił wodze fantazji. Zrobił taki trochę miszmasz.. Za bardzo pomieszał gatunki (horror, sf, film psychologiczny) i nie zapanował nad wszystkim.

            Mi jednak zaimponowała przede wszystkim główna myśl tego obrazu. Jak ja bym się zachował otrzymując taką propozycję? Co ja bym zrobił w takiej sytuacji? Ja już wiem. A Wy?

 


 

 

             Moja ocena filmu to: 5,5/10

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Imaginarium Doktora Parnassusa

wtorek, 27 lipca 2010 8:29


             I znowu mam mieszane uczucia, po obejrzeniu filmu. Tym razem dotyczą one „Imaginarium Doktora Parnassusa". Najpierw chciałem napisać, że jest to prawdziwa uczta dla miłośników kina. Uczta dla oczu i dla umysłu. Jednak w trakcie oglądania filmu, zaczął on mnie po prostu męczyć. Wszystko chyba ze względu na przesyt. Za dużo tego wszystkiego. Za dużo wątków. Za dużo akcji. Wszystkiego za dużo i za szybko.

            Jednak film jest wart obejrzenia. Ze względu na aktorstwo, scenografię, pomysł. Takie kino rzadko się ogląda. To taka perełka sztuki filmowej.

 

 


            Moja ocena filmu to: 7/10

 



             Jak myślicie, jakim środkiem transportu podróżują Polscy eurodeputowani? Taki Kurski czy Ziobro na przykład? Myślicie, że latają samolotem jakichś tanich linii lotniczych? Otóż nie. Mylicie się kompletnie. Oni, biedni nasi europosłowie (40 000 zł miesięcznie zaledwie), trasę Warszawa-Bruksela-Warszawa pokonują jadąc swoim samochodem. Taki kawał męczą się i narażają swoje życie i zdrowie by „wypełniać" swoje obowiązki... dla Was? Myślicie, że on robią to w trosce o kogokolwiek? A nie! Tu Was zaskoczę. Oni robią to w cyniczny i wyrachowany sposób.

            Wyliczyli sobie bowiem, że to im się po prostu opłaca finansowo. Jadąc własnym samochodem do Brukseli dostają 49 eurocentów za kilometr. Po odliczeniu kosztów za paliwo, w kieszeni takiego naszego osła, przepraszam, posła, pozostaje prawie 4,5 tys złotych.

            Nie wiem ile jest kilometrów do Brukseli, i nigdy tak długiej trasy nie odbyłem, ale myślę sobie, że to dość wyczerpujące zajęcie. Tak długa jazda, czasami w korkach i w upałach... i jak tu później pracować? Jak rozsądnie myśleć? Nie da się. Po prostu się nie da.


            Informacja podana za RMF FM, Fakty, 14.07.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Jan Hartman

niedziela, 25 lipca 2010 8:39

            Jan Hartman (ur. 18 marca 1967 we Wrocławiu) - profesor filozofii, wydawca i publicysta, profesor UJ i kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum na Uniwersytecie Jagiellońskim , redaktor naczelny Principia, profesor w Małopolskiej Wyższej Szkole Ekonomicznej w Tarnowie. Absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.


            Od razu polubiłem tą postać. A to po przeczytaniu artykułów, które ukazały się pod wspólnym tytułem „Mój dziwny kraj i jego dziwna religia".

- Polska jest państwem wyznaniowym.

- Czy Polska jest naprawdę tak bardzo katolicka?

- O co chodzi w chrześcijaństwie?

- Watykan i my.

- Dlaczego kościół jest aż tak silny?

            Serdecznie polecam. A tym, którzy wybierają się dzisiaj na mszę (lub którzy akurat z niej wrócili) mały tylko fragmencik z dość obszernego tekstu cyt." Mam takie wspomnienie: katolicki ksiądz z Australii, bioetyk, mówi do mnie: „proszę mi łaskawie wybaczyć, jeśli okaże się, że uległem jakimś przesądom i uprzedzeniom, ale słyszałem, że w Polsce w kościołach rzuca się pieniądze na tacę - czy to może być prawda?"

 

            A to, "Inny punkt widzenia" z Janem Hartmanem. Warto obejrzeć i posłuchać. Zwłaszcza, posłuchać.

 

 






 



            Ksiądz Wojciech na swoim blogu dokonał wpisu pod tytułem „Rozwód jest zły".  Nikt nie twierdzi, że rozwód z założenia jest czymś dobrym. Bo to byłoby tak, jakby ktoś twierdził, że amputacja ręki jest czymś dobrym. Rozwód jest oczywiście czymś złym, ale często jest koniecznością, którą trzeba jak najszybciej dokonać. Inaczej to gangrena i śmierć.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Koszmar... i Predatorzy, i jeszcze coś.

sobota, 24 lipca 2010 21:11


            Dziś będzie o dwóch filmach. Co do ich treści, to nie będę się specjalnie rozpisywał. Dla miłośników dziesiątej muzy, same ich tytuły mówią za siebie. Mamy tu, bowiem z kontynuacją, bo to już nie druga, czy trzecia część, ale któraś z kolei, mówiąca oczywiście o naszych bohaterach.

             Pierwszy film, to „Koszmar z ulicy wiązów", rok produkcji 2010. Nie pamiętam już, która to część z Freddy Kruegerem w roli głównej. Ale nic nie zastąpi mojego pierwszego z nim spotkania, które to odbyło się dawno, dawno temu na Polkonie. Czy ktoś jeszcze wie, czym były (a może i jeszcze są) Polkony? Wtedy to, bowiem Freddyego wszyscy pokochali. Później, czyli już w kontynuacjach było raczej gorzej. Coraz gorzej. A teraz to już było tragicznie. Ja w każdym bądź razie wytrzymałem zaledwie dwadzieścia minut.

            Dlaczego? Otóż nic, zupełnie nic nowego. Dosłownie. Wciąż ta sama, opowiadana nam historia. A do tego robiona chyba na kolanie. Te same efekty już nie straszą. I scenariusz też. Wiemy, co będzie dalej. Zmienił się jedynie odtwórca roli psychicznego mordercy z zaświatów. To mało. Tym bardziej, że zmiana ta wyszła na gorsze.

             Drugi z filmów to „Predatorzy". Rok produkcji 2010. W 1987 roku pojawił się film z Arnoldem Schwarzeneggerem  o wyprawie najemnych żołnierzy, którzy w dżungli południowoamerykańskiej napotykają się na tajemniczą postać z innego świata. Z kosmosu przybyła istota, która postanowiła urządzić sobie polowanie na ludzi. Wszyscy żołnierze elitarnej jednostki giną po kolei, jedynie nasz dzielny Arni wychodzi z tego pojedynku żywym i co ważniejsze pokonuje kosmitę. Później mieliśmy oczywiści kilka kontynuacji o Predatorach walczących z różnymi przeciwnikami. Filmy lepsze i gorsze, z przewagą tych drugich.

            Teraz postanowiono znowu powrócić do oklepanego już wzorca, ale przeniesiono akcję filmu tak jak w pierwotnej jego wersji, do dżungli. I to wyszło mu na dobre. Pierwsza scena. Adrien Brody, grający tutaj główną rolę, spada w środek dżungli zrzucony na spadochronie. Brody zastępujący Schwarzeneggera, to już wygląda intrygująco. Ale co ciekawe. Mimo, że pomysł wydający się na jakąś jakby parodię, wyszedł obrazowi całkiem na korzyść. Bo nawet w scenie gdy Brody z roznegliżowanym torsem walczy z obcym, to wygląda on całkiem przekonywująco. Jest tu prawdziwym facetem. Takim co to potrafi przyłożyć, że aż miło.

 

 

 

 



            Moja ocena filmów to: Koszmar z ulicy wiązów 3/10

                                                  Predatorzy 6/10





            W dzisiejszych „Faktach po faktach" gościem programu była pani Ewa Komorowska. Wdowa po jednym wiceministrze, który zginął w tragedii smoleńskiej. Jak się okazuje, mogą istnieć jeszcze osoby bezpośrednio dotknięte tą tragedią, które nie są przesiąknięte fanatyzmem czy też jakimiś z palca wyssanymi teoriami spiskowymi. Mówiła spokojnie, rozsądnie. Nie identyfikowała się z tymi osobami, które wypowiadały się jakoby w imieniu rodzin, a występującymi w komisji Maciarewicza.

            W dalszej części programu, to nawet Roman Giertych mówił z sensem. Jak odsunął się od braci Kaczyńskich, to i rozsądku przybyło.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdarzenie

piątek, 23 lipca 2010 22:31


             „Zdarzenie". Różne rzeczy się zdarzają, ale żeby aż tak? We wschodniej części USA, raptem, bez jakiejkolwiek przyczyny, ludzie zaczynają popełniać samobójstwa. A to policjant wyjmuje pistolet i strzela sam do siebie. A później ludzie znajdujący się w jego pobliżu biorą ten pistolet i strzelają po kolei sobie w głowę. A to pracownicy budowlani zaczynają skakać z dachu budynku. A to znowu jakaś grupa ludzi zaczyna się wieszać na pobliskich drzewach. Istne szaleństwo. Co się takiego wydarzyło, że ludzie zatracili instynkt samozachowawczy, a nabyli jakichś cech popychających ich do samobójstwa? Wirus, atak terrorystyczny, czy coś innego?

            Pomysł świetny. A do tego, zabrał się za realizację filmu sam Manoj Night Shyamalan. To ten facet od takich przebojów jak Szósty zmysł, Znaki, czy Osada. No, ale „Zdarzenie" nie za bardzo mu wyszło. Film może i ma klimat, ale nie ma w nim w ogóle tego dreszczyku, którego byśmy oczekiwali. Nie ma zaskakującego zakończenia, a i przez cały czas scenariusz jest przewidywalny. Jednak to, co mnie najbardziej zniechęca od polecania Wam tego filmu to jest fatalna gra aktorów. No dosłownie koszmar. Postacie sztywne, wręcz drewniane, a najgorzej to chyba spisała się Zooey Deschanel - żona głównego bohatera.



            Moja ocena filmu to: słabe 4/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Grunwald i Grunwaldia

poniedziałek, 19 lipca 2010 14:21


            Miałem ochotę wybrać się na pola grunwaldzkie. Chciałem obejrzeć sobie uroczystości związane z sześćsetletnią rocznicą sławnej bitwy. Ale żona mi odradziła. Człowieku, to przecież tak daleko. I w taki upał. Czy ty wiesz, jaki tam będzie tłok? I nie pojechałem. Może miała rację. Pewnie tak.

            Całkiem niedawno za to, byłem obserwatorem, mniejszego w rozmachu, ale co by nie było, turnieju rycerskiego. Poniżej przedstawiam kilka fotek, jakie udało mi się pstryknąć tamtego dnia.


 

 

 

 





            Piotr Filutowski jest autorem czegoś pod tytułem „Grunwaliada". Kobieca wersja słynnego obrazu Matejki. Bohaterki zdjęcia zanurzone były w 200-litrowym basenie wypełnionym zimnym mlekiem. Zupełnie nie wiem, co o tym myśleć.


 



 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

List Kory i Dzieci bez kościoła

niedziela, 18 lipca 2010 10:12

            Przeczytałem właśnie list Kory Jackowskiej i Kamila Sipowicza o katastrofie smoleńskiej, o pochówku, o polityce... Nic nadzwyczajnego. Spodziewałem się czegoś mądrzejszego. Ale zaciekawiła mnie poruszona tam  postać Marciala Maciela Degollado. Katolickiego prezbitera, założyciela zgromadzenia Legionu Chrystusa. Ciekawe ziółko. I pomyśleć, że znajdował się on tak blisko Jana Pawła II.

 

 

 

            A to, z gazety Wprost. My chyba wciąż żyjemy w Średniowieczu. Czy jednak to stwierdzenie nie jest zbyt obraźliwe dla tej epoki?


Czysta prewencja.

DZIECI BEZ KOŚCIOŁA


„Iwona Komenda z Warszawy przed

pierwszym zabiegiem in vitro (...) chciała

się wyspowiadać (...). Nie dostała rozgrzeszenia,

bo - jak mówił ksiądz - metoda

in vitro jest niezgodna z nauką Kościoła

(...). - Tłumaczył, że jeśli natura

nie chce, abym miała dzieci, to może

oznaczać, że będę złą matką. A fakt, że

pragnę mieć dziecko, oznacza, że jestem

egoistką (...). Córka Andrzeja Wolfa

(...) skończy wkrótce 21 lat, ale do tej

pory nie jest ochrzczona. - Chcieliśmy

to zrobić zaraz po tym, jak się urodziła.

To było bardzo ważne dla mojej żony

(...). Poszliśmy więc do zaprzyjaźnionego

księdza (...). I tam czekał nas ogromny

szok. Ten dobry i, jak nam się wydawało,

mądry ksiądz stwierdził, że dzieci

poczęte metodą in vitro nie mają duszy

(...). Biskup Tadeusz Pieronek (...) ostro

skrytykował ludzi, którzy decydują się

na zabieg in vitro (...). - Czymże jest literackie

wyobrażenie Frankensteina, czyli

istoty powołanej do życia wbrew naturze,

jak nie pierwowzorem in vitro

(...)? I dodawał surowo, że gdyby przyszli

do niego małżonkowie i (...) wyznali,

że poddali się zabiegowi in vitro, to

powiedziałby im dokładnie to samo, co

człowiekowi, który dokonał aborcji czy

zabójstwa".



Wprost nr 28/2010

Frankenstein bez duszy urodzony

przez egoistyczną matkę zabójczynię...

A ty, Boże, słyszysz i nie

grzmisz?!

EWA WESOŁOWSKA


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Владимир Архипов

sobota, 17 lipca 2010 13:29

            Tu nie ma ani jednego zdjęcia, przy którym bym się nie zatrzymał, choćby na chwilę. Владимир Архипов robi wręcz doskonałe fotografie związane z erotyką.. Serdecznie polecam obejrzenie wszystkich. Ja wklejam do swojego wpisu tylko kilka z nich i nie wiem, które jest lepsze. Ostatnie, już od tygodnia stanowi moją nową tapetę na pulpicie monitora.


 

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Opowieści niemoralne

piątek, 16 lipca 2010 21:39


             Nastrojowy, zmysłowy, erotyczny, ocierający się wręcz o pornografie. Tak można powiedzieć o filmie Waleriana Borowczyka „Opowieści niemoralne".

            Są to cztery, krótkie historyjki. Pierwsza, dziejąca się współcześnie, opowiada nam sytuację, w której młody chłopak, zabiera swoją jeszcze młodszą kuzynkę na wybrzeże. Tam zastaje ich przypływ, który izoluje parę od świata. W tej niecodziennej scenerii, kamienna wyspa, szumiące zbliżające się fale i skrzeczące mewy, chłopak wprowadza dziewczynę w tajniki seksu oralnego.

            Druga historyjka jest trochę oddalona w czasie. Dziewczyna zamknięta w pokoju ogląda erotyczne ryciny. Doprowadza się w ten sposób ( i nie tylko w ten) do samozaspokojenia.

            Bohaterką trzeciej jest Elżbieta Batory. Ta, o której pisałem niedawno. Tu dla odmiany mamy dużo ciał niewieścich. Jest, na co popatrzeć.

            Akcja czwartej, dzieje się na dworze papieskim. To czasy Lukrecji Borgii. Jak widać, nie ma miejsc gdzie seks byłby nieznanym.

            Ci, którzy naoglądali się współczesnej pornografii, obrazem do którego dziś zachęcam będą z pewnością zawiedzeni. Jednak ci, którzy potrafią uwzględnić czasy, w których powstawał film i ci którzy poszukują w seksie zmysłowości, mam nadzieję znajdą tu to czego szukają.

 

 


 

            Moja ocena filmu to: 7,5/10


            Walerian Borowczyk wyjechał za granicę i zrobił karierę. Prawie jak Polański. I takich było wielu i w różnych dziedzinach. Polacy żyjący za granicą, często żydowskiego pochodzenia znaczą coś w świecie. A tu w kraju, kto pozostaje? Czyżby tylko tacy jak Bielan, Brudziński czy też Palikot? Szkoda gadać.

            A może tacy jak ta pani, którą oglądałem dzisiaj w którymś z programów informacyjnych. Mówiła ona, z pełnym przekonaniem oczywiście, że krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, to ona nie opuści. I będzie go broniła choćby tysiąc lat. Nie pozwoli go stąd usunąć. No chyba, że postawią na tym miejscu pomnik. I tak to jakaś baba myśli sobie, że może ona decydować o tym co, gdzie i kiedy. Istne szaleństwo.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Korepetycje z seksu.

środa, 14 lipca 2010 10:12


            Dziś będzie trochę o... nauce. O szkole. Ktoś pewnie zaraz powie, zgłupiał facet. Mamy wakacje, a ten o szkole. Ale ja chciałem zająć się dzisiaj tylko jednym z przedmiotów. I co zaskakujące pewnie dla niektórych, nie będzie to religia, a coś zupełnie z innego bieguna.

            Za moich czasów przedmiot ten nosił nazwę, Wychowania w rodzinie. Nie wiem, jak dzisiaj się to dokładnie nazywa. Nauka o seksie, a może tak samo jak kiedyś, ale chyba wszyscy wiemy, o co chodzi. Osobiście mam nadzieję, że wykłady z tego przedmiotu mają obecnie jakiś tam poziom, ale wtedy, gdy ja chodziłem do szkoły to była to czysta parodia nauki. Parodia wiedzy.

            Na lekcję przychodziła jakaś starsza pani, wyglądająca na starą pannę. Zahukana, wystraszona, wyjmowała jakiś podręcznik i monotonnym głosem zaczynała go czytać. Czasami zadanie to powierzała któremuś z uczniów i wtedy to był dopiero ubaw. Ten dukając, stękając śmiał się sam z siebie, wraz z całą klasą, a ona czasami nie mogąc tego wytrzymać uciekała z lekcji, na której wszyscy najczęściej albo odrabiali prace domowe, albo uczyli się do jakiejś klasówki czy też po prostu ściągali zadania od innych.

            A jak naprawdę powinna wyglądać nauka tegoż przedmiotu? Jak myślicie? Otóż mam dla Was propozycję. Jeśli chcielibyście zobaczyć modelową lekcję Nauki o seksie (oczywiście według mnie, modelową) to zapraszam dziś do stacji telewizyjnej TVN Style. Tam o godzinie (późno, to fakt) 23:40 będzie można zobaczyć jedną z takich lekcji, jaka odbywa się w angielskiej szkole. Program nosi nazwę „Korepetycje z seksu" i jest programem cyklicznym, seryjnym. Nie wiem, czemu będzie poświęcony dzisiejszy odcinek i dlatego moja rekomendacja jest trochę na wyrost, ale po obejrzeniu kilku przypadkiem napotkanych odcinków, mogę go serdecznie polecić.

             Jak dla mnie, starego wyjadacza, nie ma tam oczywiście nic nowego. Nic o czym bym raczej nie wiedział, lub czego bym się nie domyślał, ale program ten kierowany przecież jest nie do takich ludzi jak ja, a do nastoletniej młodzieży. Młodzieży uczącej się. I mogę zapewnić, że tutaj, można się naprawdę dużo nauczyć. Można zdobyć dużo wiedzy. Konkretnie, rzeczowo. Przedstawionej w dostępny i rozumny sposób.

             Czy kiedyś Polska doczeka się tego?

 

 

A oto fragment programu.

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Prorok

wtorek, 13 lipca 2010 9:22


            Film obsypany nagrodami. Zdobywca Grand Prix festiwalu w Cannes. Nominowany do Oskara jako najlepszy film nieanglojęzyczny. Okrzyknięty jednym z najlepszych filmów ostatnich lat. Według Filmweb, 39 różnych nagród.

             Nie ma więc rady. Trzeba było obejrzeć historię dziewiętnastoletniego Malika, który trafił do więzienia za pobicie policjanta. Chłopak przebywając za murami, miał zamiar dawać radę sobie sam. Lecz nie dane mu to było. Tam są same układy i został zmuszony do przynależności do grupy. Albo zabijesz wyznaczonego ci więźnia, albo ja zabiję ciebie. Taką dostał alternatywę. Malik zostaje chłopcem na posyłki. Zaparza kawę, roznosi chleb. Ale on, nie jest głupi. Zaczyna chodzić do szkoły, uczy się języków. Z czasem zaczyna rozgrywać swoją prywatną grę. Niebezpieczną, ale dzięki niej wspina się coraz wyżej.

            Ciekawy temat. Ale czy faktycznie to taki rewelacyjny film? Ja osobiście to nie jestem zachwycony. Uważam, że to film przegadany. Zbyt długi. W pewnych momentach wręcz nużący. Być może za bardzo jestem przyzwyczajony do amerykańskich produkcji i dlatego ten francusko-włoski obraz mnie znudził, chociaż kilka scen jest naprawdę mocnych i robiących wrażenie.

 



            Moja ocena filmu to: maksymalnie 6/10

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bathory

sobota, 10 lipca 2010 14:13


            Kim był Stefan Batory, to wiemy. No, powiedzmy że wiemy Moja sąsiadka powiedziałaby pewnie, że on chyba nie z naszego bloku, bo sobie takiego u nas nie przypomina.. Ja wiem, że był królem Polski i niewiele więcej. Wiedza większości ludzi w kraju, jednak chyba ogranicza się do mojej. Ale nie o Stefanie, będę dzisiaj pisał, a o Elżbiecie. Elżbiecie Batory. A kto to taki?

            To słynąca z wielkiej urody i inteligencji, księżna węgierska zwana Krwawą Hrabiną z Čachtic. Dlaczego krwawą? Ponoć razem ze swoją ciotką, Klarą Batory organizowały wyuzdane orgie, ponoć torturowała swoje służące, ponoć piła ich krew, a nawet pożerała żywcem. Czworo wspólników Elżbiety, podczas procesu, w zeznaniach podało liczbę ofiar od trzydziestu do sześćdziesięciu, ale piąty świadek ujawnił znaleziony w komodzie hrabiny rejestr zbrodni, wedle którego śmierć z rąk Elżbiety i jej sług poniosło sześćset pięćdziesiąt osób. Jej wspólników skazano na karę śmierci, a ją samą zamurowano w jednej z komnat, gdzie jedynie przez mały otwór w ścianie podawano jej pożywienie, aż do śmierci. Ona sama, wciąż zaprzeczała oskarżeniom, a jak było naprawdę? Któż to wie.


             O księżnej Elżbiecie opowiada film historyczny „Bathory" z 2008 roku. Temat dobry. Ciekawy. Ale mi nie do końca przypadł do gustu. Uważam, że z tej historii można by zrobić dużo lepszy obraz. Można by więcej wyciągnąć. Mamy tu trochę filmu historycznego, trochę przygodowego, fantazy, czy też horroru. Ale niczego konkretnie. Możemy tu nawet się pośmiać, choćby z dwóch mnichów, szpiegów papieskich, którzy co chwilę to zaskakują nas nowymi wynalazkami. Dużo tu takiego pomieszania z poplątaniem.

            Jednym z bohaterów jest nawet Caravaggio. Włoski malarz. To akurat uważam za ciekawostkę. Bo jego twórczość akurat mi przypada do gustu.

 

 

            Moja ocena filmu to: 5/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Prawdziwi wyborcy PiSu w akcji.

czwartek, 08 lipca 2010 12:44

 

            I co Wy na to? Zgoda buduje, a Polska jest tylko jedna?

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  5 127 263  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 5127263
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 13198
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3507 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl