Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 977 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

W cieniu chwały

środa, 30 września 2009 15:19


            Weronika Marczuk-Pazura została aresztowana. Ta wieść obiegła polskie media. Kobieta raczej mało znana szerokiemu spektrum społeczeństwa, ale że była żoną dość popularnego aktora, to wiadomo o kogo chodzi. I pewnie dlatego wszędzie się o tym mówi.

            Aresztowano ją za korupcję. Nie za morderstwo na swoim byłym, nie za kradzież, czy tak popularną w dzisiejszych czasach, jazdę po pijanemu. A za korupcję. Podobno wzięła w łapę. A kto dzisiaj nie bierze? Może tylko ryby. Biorą wszyscy. Lekarze, prawnicy policjanci... Wszyscy, którzy mają tylko okazję. Ktoś się zaraz oburzy. Krzyknie, ja nie wziąłem, a miałem takową okazję, niejedną. I wierzę. Wierzę że nie wziąłeś. Słowo honoru - wierzę. Bo albo suma była za niska, albo bałeś się prowokacji, albo po prostu, nie jesteś w pilnej potrzebie. Ale jestem przekonany, że w zależności od okoliczności, w zależności od tego, jak bardzo jesteśmy przyciśnięci do muru, każdy weźmie. Każdy weźmie łapówkę.


            Film „W cieniu chwały"  opowiada o przekupnych policjantach. Temat nie nowy. Nie raz już gościł na ekranach. Czyli nie powinniśmy się spodziewać jakichś rewelacyjnych odkryć. Mamy tu do czynienia z pewną rodziną, której tradycją stała się praca w policji. I to praca z honorem. Jednak gdy prosta z pozoru akcja, kończy się dużą strzelaniną, w której giną policjanci. Ktoś zaczyna nabierać podejrzeń. Odnalezienie wtyczki, staje się sprawą priorytetową. W tym celu stworzony zostaje specjalny oddział na czele którego staje Ray (Edward Norton). Nie wie on jednak jak trudną dostał sprawę. Będzie musiał wystąpić nie tylko przeciwko swoim kolegom z pracy, ale również przeciwko rodzinie. Bo w filmie tym (ciekawe jak jest w realnym życiu) każdy jest w coś upaprany. Albo sam jest przestępcą, mimo że w mundurze, albo takowym pomaga, albo co najmniej patrzy na wszystko przez palce.

            "W cieniu chwały", to film który spokojnie można polecić. Nie ma tu jakichś specjalnych rewelacji, ale jest to kino na przyzwoitym poziomie. Edward Norton, Colin Farrell, czy też Jon Voight,  pokazali co potrafią i ogląda się ich z przyjemnością.


            Moja ocena filmu to: 6/10


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Okrutny gość niedzielny

niedziela, 27 września 2009 7:59


            Rozgorzała ponownie dyskusja na temat Alicji Tysiąc i tego co ona zrobiła. Albo nie.  Raczej nad wyrokiem, jaki wydał sąd okręgowy, na redaktora naczelnego i wydawcę „Gościa Niedzielnego". W kręgach katolickich, wrze. Wrze jak cholera. Bo nie dość, że trzeba ją będzie teraz przeprosić (Alicję), to jeszcze trzeba będzie zapłacić. I nie ważne jest przecież to, że jak na gazetę, to nie są wielkie pieniądze. Najgorsze jest to, że niezawisły polski sąd, wydał wyrok, nieprzychylny Kościołowi Rzymskokatolickiemu.

            Oczywiście będą się odwoływać. Będą przeciągać sprawy. Będą robić wszystko co tylko się da, by postawić na swoim. Pokory i zrozumienia ani na jotę. Oczywiście każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Każdy ma prawo mieć rację. I każdy ma prawo jej bronić. Ale najpierw, trzeba rozumieć o czym jest mowa. O wyroku, jego uzasadnieniu i całej sprawie jaka zaistniała wokół gazety, bardzo mądry artykuł napisał Piotr Pacewicz w Gazecie Wyborczej. Okrutny gość niedzielny. Polecam każdemu, kto nie do końca rozumie wyroku sądu, a chciałby bliżej zapoznać się ze sprawą.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wejście smoka

piątek, 25 września 2009 10:16


            Jeśli chodzi o mnie, to ja uważam, że jest to film zasługujący na najwyższą ocenę. Oglądałem go już... no nie wiem ile razy, ale zawsze gdy tylko miałem okazję. W mojej skali, dostaje on 10/10. I nie ma takiego obrazu, który by go przebił, mimo że minęło już z góra 35 lat od jego premiery, i w tym czasie powstało mnóstwo podobnych. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że w swojej kategorii filmowej to jest, filmów karate.

            Wejście smoka to prawdziwy hicior. A wczoraj, TVN ponownie nam go zaprezentowała. Dziękuję jej za to .

            I tylko żal, że Bruce Lee, nie dożył nawet jego premiery filmu.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Inwazja

poniedziałek, 21 września 2009 11:07

 

            Pewnie niewiele osób pamięta, ale pisałem kiedyś o książce „Komórka" Mowa tam była o tym, że jakaś nieokreślona siła doprowadziła do tego, że od pewnego momentu, ludzie którzy odbierali dzwoniący telefon komórkowy, popadali w obłęd. Stawali się czymś w postaci zombie. Niezidentyfikowana, pewnie nieziemska, forma życia przejmowała nad nimi władzę.

            W filmie Inwazja , mamy do czynienia z podobnym pomysłem. Na ziemię spada prom kosmiczny. Katastrofa spowodowała śmierć wielu ludzi, ale jednocześnie sprowadziła do nas obcą formę życia. Jakiś wirus, który podczas snu mutuje ludzkie geny. Skutkiem czego stajemy się bezwolnymi osobnikami. Też kimś w rodzaju zombie. Ale czy kimś gorszym? Trudno powiedzieć.

            Film ten to całkiem niezły thriller. W dodatku gra tu Nicole Kidman. Rola jaką przyszło jej zagrać z pewnością jest jak dla niej mało ambitną, ale cóż? Każdy w życiu gra czasami lepsze, a czasami gorsze role.

            Zakończenie mi się nie podobało. Trudno wymyślić chyba coś sensownego. Chociaż, z drugiej strony, w Komórce, było jeszcze gorsze.


 

            Moja ocena filmu to: 6/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Do kogo modlą się buddyści?

niedziela, 20 września 2009 7:49


            Na świecie jest ponad 10000 wyznań i religii. Ludzie mają swoich bogów. Modlą się do nich. Czczą ich. Chwalą swego pana. Często mają w tym swój interes. Oczekują czegoś. A to zdrowia, a to pomocy na egzaminach, a często i czegoś więcej. Życia wiecznego. Oczywiście w raju, no bo gdzie by indziej. Forma modlitwy jest też różna. Jedni modlą się samotnie, w skupieniu. Inni w tłumie.

            Tutaj  mamy piękny zestaw zdjęć ludzi modlących się. Ludzi z różnych stron świata. Ludzi różnych religii i kultów.

            Mnie jednak zaczęło nurtować pewne pytanie. Pytanie na które nie mogę znaleźć satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Mianowicie, do kogo modlą się buddyści? No właśnie. Do kogo?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Obiecaj mi

sobota, 19 września 2009 20:30


          

            Tego typu komedie trzeba lubić. I albo jest się ich fanem, albo się ich w ogóle nie trawi. Bo tutaj absurd goni absurd. Groteska, groteskę. A każdy bohater jest trochę jakby z innego świata. Emir Kusturica już wcześniej pokazał co robi. Jego filmy Underground (prawdziwy majstersztyk), czy też Czarny kot, biały kot, to naprawdę niezwykłe dzieła. Teraz stworzył znowu coś w swoim nietypowym stylu.  Obiecaj mi, to jego film z 2008 roku.

            Małoletni Tsane, mieszka razem ze swoim zwariowanym dziadkiem, na zapadłej wsi. A dziadek, jak to dziadek, chciałby jak najlepiej dla swojego wnuczka. Postanawia więc wysłać go do miasta z misją. Otóż chłopak ma wziąć z domu krowę i sprzedać ją. Za otrzymane pieniądze ma kupić ikonę św Mikołaja i znaleźć sobie żonę. Niebywałe zestawienie, no ale takie jest wszystko w tym filmie. Tsane więc bierze krowę i wyrusza do miasta. Tam jednak wplątuje się w mafijne porachunki. Mamy więc gangsterów, strzelaninę, i to nie jedną, wesela, pogrzeby, sex (w różnej postaci), miłość, zazdrość czyli jeden wielki kogel mogel.

            Ale co ja tu będę więcej opisywał. Ci którzy oglądali już któryś z wymienionych przeze mnie wcześniej obrazów Kusturicy, wiedzą czego należy się spodziewać. A ci, którzy Kusturicy nie znają, niech spróbują się z nim zapoznać. Przednia zabawa. Trzeba mieć tylko trochę dystansu do życia.



            Moja ocena filmu to: 7/10


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Peja i przekleństwa

piątek, 18 września 2009 19:01

 

            Ostatnio dużo mówiło się o zachowaniu niejakiego Pei, uważanego w niektórych kręgach za artystę. A i prasa się zaczęła o nim rozpisywać. I telewizja go pokazywać. I w radiu o nim mówią. Osobiście uważam, że ten człowiek, za nawoływanie choćby do zabijania policjantów w swoich piosenkach, powinien trafić za kratki. A za to co wydarzyło się za jego namową, na tym głośnym koncercie, to tym bardziej. I nie mam dla niego w tym wypadku żadnego usprawiedliwienia. Nie tłumaczy go nawet to, że czasami i śpiewa nawet niegłupie teksty. Każdemu przecież może się to trafić. No ale to tylko takie moje zdanie.





            Ja pozwolę sobie natomiast przytoczyć fragment artykułu  Katarzyny Wężyk jaki udało mi się znaleźć na Onet pl. To tak dla rozbawienia moich czytelników.



            Kiedyś Jan Himilsbach, pijany kompletnie, wtoczył się do Spatifu i od progu krzyknął: - Inteligencja, wyp....lać. Gustaw Holoubek wstał, poprawił marynarkę, rozejrzał się dookoła i ze stoickim spokojem stwierdził: - Nie wiem jak panowie, ale ja wyp...lam.

             Z mało dyplomatycznego języka znana była też Kalina Jędrusik. Na jednej z prób w teatrze  paliła na scenie papierosa, kompletnie nie przejmując się zakazem. Podszedł do niej strażak i zwrócił uwagę, że nie powinna. Jędrusik spojrzała na niego spod swoich ciężkich powiek i stwierdziła: - Odpier... się strażaku. Strażak oniemiał, poszedł do kanciapy ochłonąć, a jak wrócił, krzyknął do stojącej na scenie kobiety: - Ja też potrafię przeklinać, ty stara kur...

             Problem w tym, że nie była to Jędrusik, tylko inna aktorka. Ta pobiegła do reżysera poskarżyć się na niezrozumiałe zachowanie obsługi. Reżyser stanął w obronie kobiety, znalazł strażaka i powiedział mu prosto z serca: - A pan jest ch... Tyle że to nie był ten strażak...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Grace

wtorek, 15 września 2009 17:44


             Madeline jest w ciąży. Ma kochającego męża i nadopiekuńczą teściową. Gdy pojawiają się jakiekolwiek problemy, to ona (teściowa) stara się przejąć inicjatywę. Pewnego razu, w trakcie powrotu od położnej następuje wypadek, w wyniku którego ginie mąż, a dziecko obumiera. Madeleine nie zgadza się jednak na wywołanie porodu. Wszyscy jej ustępują, wiedząc że dziecko urodzi się martwe. Los chce jednak inaczej. Noworodek ożywa. Szczęśliwa matka, zabiera go, a raczej ją, bo to dziewczynka, Grace do domu.

            I tu zaczyna się horror. Bo dziecko, żywi się nie mlekiem matki, a krwią. A matka, jak to matka. Dla dziecka zrobi wszystko.

            Opinie o filmie są raczej negatywne. Że głupi, żenujący, zryty. Pomysł nierealny. No ale czego by oni chcieli. Z jednej strony podobają im się takie obrazy jak Piła, czy też Hostel, a z drugiej strony odrzucają wcale nie najgorsze Grace. Nie rozumiem. Od tego typu horrorów nie można oczekiwać niczego innego. Mają szokować, straszyć, obrzydzać... Taka ich rola. Jak się komuś nie podoba, niech po prostu nie sięga po tego rodzaju kino.

 

 

            Moja ocena filmu to: 5/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Męski punkt widzenia

poniedziałek, 14 września 2009 21:20

            Męski punkt widzenia, wg Nadii która kseruje:


            Gra wstępna jest bez sensu.
            To tak, jakby trąbić przez 15 minut przed wjazdem do garażu.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

The House of the Rising Sun

niedziela, 13 września 2009 9:56


            Dzisiaj wysłuchałem tego...



            Oj, chyba będę miał dzisiaj dzień z muzyką Sinead O'Connor



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Koniec końców

sobota, 12 września 2009 9:54


            No więc abonament radiowo-telewizyjny nadal musimy płacić. Czy to się komuś podoba czy też nie. Tak ustalili posłowie, czyli ci którzy nas reprezentują. I nie ważne jest, czy się ogląda telewizję publiczną lub słucha takowego radia, nie ważne nawet, czy w ogóle posiada się sprawny odbiornik. Abonament ma być płacony i już. Bo tak chce grupa kolesi, którzy za swą pracę, często marnej jakości, chce zgarniać kasę. I to dużą kasę. Często ukrywają jaką, bo to przecież tajemnica. Jest tak, że ja, jako klient, mam płacić, ale nie wolno mi wiedzieć, ile zarabiają moi usługodawcy. Nie mogę z nich zrezygnować, pertraktować umowy ani mieć jakikolwiek wpływ na wykonywaną przez nich pracę. Paranoja.


            Za nasze ciężko zarobione pieniążki, odebrane nam przymusową daniną zwaną abonamentem radiowo-telewizyjnym, nasza kochana telewizja publiczna, zafundowała nam, nowy program publicystyczny cyt „O dalekosiężnych konsekwencjach i ukrytych znaczeniach ważnych wydarzeń społecznych, cywilizacyjnych, politycznych i kulturowych" pt „ Koniec końców".


            Program prowadzony jest przez dwóch panów. Jeden, to Marek Horodniczy. Absolwent ATK, były naczelny redaktor kwartalnika „Fronda". Drugi, to Paweł Kukiz, lider zespołu rockowego „Piersi".

            Program jest tandetny. Prowadzony wyjątkowo nieprofesjonalnie. I nic tu nie pomogą zapraszani goście, którymi mają być fachowcy w danej dziedzinie. Profesorzy, doktorzy, ekonomiści, prawnicy. Horodniczy jeszcze jakoś może się i stara. Widać, że niektóre pytania sobie przygotował i spisał na kartce. Ale czyta je, tak jakby pierwszy raz miał je przed oczami. Ale Kukiz!? Co on tu robi. To nawet ja byłbym lepszy od niego. Przecież to co on zaprezentował to absolutne dno. Co on sobie myśli, że wystarczy pojawić się przed kamerami i już zasługuje się na to by być gwiazdą telewizyjną? Do programu, a tym bardziej takiego, to trzeba się przygotować. Przemyśleć pytania. Wiedzieć jak poprowadzić rozmowę. Wcześniej poczytać trochę. A tu nic. Gwiazda weszła do studia z ulicy, być może prosto z jakiejś imprezy i bierze się od razu do rozmowy, co do której nie ma zielonego pojęcia. Aby dyskutować z profesorem ekonomi, to trzeba mieć do tego jakieś przygotowanie panie Kukiz. To nie zwykły „Rowerek" jak to się niektórym może wydawać.


 

            Program ten, to totalne dno, a prowadzący i pewnie producenci, mają widzów za kompletnych idiotów, którzy mają jedynie płacić i milczeć. Oglądać przecież nie muszą. Tak myślę i nie polecam, nikomu. Dlatego nie będę pisał ani kiedy, ani o której godzinie jest nadawany. Bo szkoda jest Waszego czasu na takie badziewie. Lepiej sobie wtedy smacznie pospać. Zapewniam. I mam jedynie nadzieję, że nastąpi szybki koniec, „Końca końców"



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Naznaczony

piątek, 11 września 2009 10:18


            Amerykanie mają  swoje „Archiwum X", mają  „4400", „Herosów „ czy też „Fringe" - nowy serial sensacyjny. I my też zapragnęliśmy coś takiego. Ale coś takiego, rodzimego. No więc TVN, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom widzów (tak myślę), postanowiło nakręcić serial. Taki serial gdzie będzie, i trochę tajemnicy, i akcji, i sensacji w stylu sf.

            Nakręcili na razie 13 odcinkowy film Pt „Naznaczony". Znając życie, będzie kontynuacja, a po pierwszej obejrzanej części, muszę stwierdzić, że jestem mile zaskoczony i nie mogę się już doczekać ciągu dalszego.

            Jak na razie, poznaliśmy Tadeusza Krala, nauczyciela matematyki, i jego rodzinę. W trójkę, on, żona i córka ,wybierają się, na rejs statkiem po Bałtyku. Z pewnych przyczyn, Tadeusz musi jednak wrócić do Warszawy więc na statek wsiadają tylko panie. Gdy są już na pełnym morzu pojawia się sztorm, który zatapia statek. Zrozpaczony Kral, zawraca by w pojedynkę szukać rozbitków. Wręcz niebywałym cudem, udaje mu się odnaleźć swoje kobiety, jedyne ocalałe osoby tragicznego rejsu.

            I to wszystko, co widzieliśmy w filmie. Ale nie! Jest jeszcze coś. Gdy nasz bohater jechał samochodem do Warszawy, zdarzył się wypadek na drodze. Zginął jakiś Arab mający jego zdjęcia. I ten dziwny człowiek, który pojawia się znikąd i w różnych nieoczekiwanych momentach. I to jego tajemnicze zdanie - „Zawsze przychodzi czas zapłaty"

            Co ma na myśli? O co w tym wszystkim chodzi?

            Ja, na dalszy ciąg czekam z niecierpliwością, a Wy?

            Jak na razie trudno jest film oceniać. To dopiero pierwsza część. Ale w tej chwili dawałbym coś pomiędzy 6, a 7. Albo i lepiej.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szybko i wściekle

środa, 09 września 2009 9:52


            Pewnie jestem, nietypowym kierowcą. Nie rajcują mnie ani szybka jazda, ani tuning w samochodach, nie interesuje mnie specjalnie, co tam się pod maską znajduje i w ogóle, jak to wszystko działa. Dla mnie najważniejsze jest, aby to było sprawne, niezawodne, wygodne i w miarę tanie. A podczas jazdy, to najbardziej mi się podoba gdy jest ona płynna. Gdy wszystko idzie jak po maśle. Ale na to, to już ma wpływ wiele czynników.


             Film „Szybko i wściekle" to już czwarta odsłona cyklu opowiadającego o nielegalnych wyścigach samochodowych, odbywających się na ulicach miasta. Oglądałem, chyba pierwszą, no i teraz czwartą. Jedynka mnie nie zachwyciła. Czwórka, jeszcze mniej. I bardzo się dziwię, że film ten, na Filmweb, otrzymał ocenę bardzo dobrą. Bo co tu jest takiego, co uzasadniałoby taką właśnie notę? Nie mam pojęcia. Kilka scen kaskaderskich jest. To prawda. Ale są one mało prawdopodobne. I to wszystko. Ani ciekawy scenariusz, jakby napisany naprędce. Zupełnie przeciętna gra aktorska. A i emocje są tylko na początku filmu.

            To obraz raczej dla małolatów, mało wymagających, a napalonych na szybkie fury. I to dla tych, co to do tej płci brzydszej należą. Bo panienkom to raczej nie przypadnie do gustu.

 

 

            Moja ocena to: +3/10

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Samarytanka

poniedziałek, 07 września 2009 11:33


            W niektórych środowiska trąbi się na alarm, że młodzież coraz wcześniej doznaje inicjacji seksualnej. W Polsce ponoć przed 15 rokiem życia inicjację seksualną przeżyło 3% dziewcząt i 10% chłopców. Pośród 15- i 16-latków  ma to za sobą 19% osób. W grupie 17-19-latków inicjację seksualną przeżyło 51% badanych. Pozostałe 49% rozpoczyna współżycie później lub nigdy (dane z Wikipedii). Ja jestem w tej ostatniej grupie. Czy to dobrze, czy też źle, nie mnie to oceniać.

            Ale jest coś groźniejszego. Coś dużo gorszego niż sam seks nastolatków. Bo jeśli robią oni to w swoim gronie, to jeszcze możemy wszystko zrozumieć. Czymś gorszym, groźniejszym jest prostytucja młodzieży, czy nawet dzieci. Moim zdaniem, na to wciąż rosnące zjawisko, ma wpływ przede wszystkim zróżnicowany poziom życia społeczeństwa. Każdy bowiem chciałby przecież mieć dobra materialne. Każdy chciałby spełniać swoje marzenia. A koleżanka z klasy czy podwórka ma nową komórkę, a ja nie. Koleżanka ma ładne ciuchy, kosmetyki, a moi rodzice są biedni. Jak w takim razie sobie poradzić, by nie odstawać od innych. Ano prostytucja daje szybkie i dość znaczne dochody. Czy jednak, nie pozostają tego później konsekwencje?


             Koreański reżyser filmowy, Ki-duk Kim zajął się tym właśnie tematem. Bohaterkami jego filmu Pt. „Samarytanka" są dwie młode uczennice parające się najstarszym zawodem świata. Jedna z nich chcąc zarobić pieniądze na wyjazd do Europy oddaje się mężczyznom. Jednocześnie widzi w tym coś więcej. Sama nazywa się Vasumitrą - kobietą potrafiącą przemienić swoich kochanków w gorliwych buddystów. Druga z dziewczyn organizuje spotkania, ostrzega przed policją sama jednak nie spotyka się bezpośrednio z klientami. I tak wszystko toczyło się zgodnie z planem. Aż do czasu nalotu policjantów. Uczestniczka erotycznych zabaw podczas ucieczki wyskakuje oknem i rozbija sobie głowę. To powoduje jej śmieć. Od tej pory jej koleżanka zaczyna odwiedzać dotychczasowych klientów. Ma jednak swego rodzaju misję do spełnienia. Sypia z nimi i oddaje zarobione w ten sposób, wcześniej pieniądze. Robiąc to nie wie jednak, że jej ojciec, policjant, dowiedział się przypadkiem o wszystkim i teraz ją śledzi. Widząc co robi jego dziecko z rozpaczy dopuszcza się czynów karalnych.

            Film piękny, nastrojowy z bardzo dobrą muzyką. Nie trafi do każdego Europejczyka. Wielu może bowiem zadawać pytania, a po co? A dlaczego? Ale w filmach Koreańczyka nigdy nie chodzi o jednoznaczne odpowiedzi. On swoimi obrazami inspiruje do refleksji, do zastanowienia się, do przeżywania wydarzeń razem z bohaterami swoich filmów.


           

 

            Moja ocena filmu to: 8/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Generał - zamach na Gibraltarze

niedziela, 06 września 2009 7:18


            Obejrzałem na TVN „ Generał - zamach na Gibraltarze". Jakoś obejrzałem... do końca. Za pierwszym razem, nie dałem rady. Za drugim, chciałem być patriotą i zmusiłem się. Ale muszę przyznać, że to moje ostatnie spotkanie z tym filmem.

            Marny scenariusz, kiepska reżyseria, zły montaż i to okropne dzielenie ekranu na dwie, a czasami i na trzy części. Nie wiadomo było na co patrzeć. Co ważniejsze? Gubiłem się w tym wszystkim. Polacy, Anglicy, kto dobry, a kto zły?

            Temat wydawałoby się ciekawy. Tajemnicza śmierć generała Sikorskiego. Ale oparto się jedynie na domysłach Dariusza Baliszewskiego. Prawda historyczna według najnowszych badań wyglądała chyba trochę inaczej.

            Ważny temat, a dano go w ręce niedoświadczonych twórców. Reżyseria, scenariusz, zdjęcia - tym zajęli się ludzie mało znani w branży. Jedynie Krzysztof Pieczyński obsadzony w roli generała, jeszcze jakoś się broni.

            Ktoś napisał, że w porównaniu do „Katynia", to „Generał" wypadł dużo lepiej. Nieprawda. A jeśli nadal tak twierdzi, to niech poczeka, i zobaczy co najbliższa historia o tym powie.


            Moja ocena filmu to: 3/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  5 127 213  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 5127213
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 13198
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3507 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl