Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 426 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Vanessa Mae

czwartek, 30 września 2010 18:10


            Młoda, piękna, cholernie utalentowana i propagująca trudną sztukę gry na skrzypcach, wykonując ją w niecodzienny, nowatorski sposób - Vanessa Mae.




            Słuchajcie i podziwiajcie. Ja się wciąż zachwycam



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wystarczająco godnie?

wtorek, 28 września 2010 19:58

 

 

 

 

            Wystarczająco godnie?


            Wczoraj Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie poda on ręki ani premierowi Tuskowi, ani Komorowskiemu (nie powiedział prezydentowi). A przypominam, jak jeszcze niedawno zarzucał przeciwnikom politycznym, że ci niedostatecznie czcili urząd prezydencki. Jego brata oczywiście. Osoby które krytykowały Lecha, zdaniem Jarosława przyczyniały się do podważania autorytetu urzędu prezydenckiego, a co za tym idzie, do obniżania jego statusu, czyli mogli doprowadzić do tego, że lekceważono sobie przepisy związane z bezpieczeństwem, a co za tym idzie w dalszej rzeczy, są odpowiedzialne za tragedie smoleńską.

             Dość zawiły to argument i zakręcone myślenie. To prawda. Jarosław jednak nie dostrzega, że sam postępuje tak, jak to niby się, postępują jego oponenci.

            Jak się okazuje,  łatwiej dostrzec drzazgę w oku brata swego, niż belkę w oku swoim.

 

            Tu możecie sobie przeczytać wywiad jaki udzielił gazecie Newsweek Jarosław Kaczyński. Wywiad pełen bufonady. Moim zdaniem oczywiście. Ale ciekawe są też komentarze. Polecam

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Robin Hood

poniedziałek, 27 września 2010 20:52


            Gdy byłem dzieckiem, miałem okazję poznać kilka legendarnych postaci literackich. Wilhelma Tella (kto dziś pamięta, kim on był?), Robin Hooda, naszego (no przecież wiem, że to nie Polak) Janosika, króla Artura i jego wiernego rycerza Lancelota, czterech muszkieterów, Pana Wołodyjowskiego, czy choćby bardziej nam współczesnego Tomka Wilmowskiego. I Wiecie co? Podobają mi się te postacie jak cholera. To na ich przygodach, na ich postawach, powinno wychowywać się młodzież. To oni powinni stanowić wzorce do naśladowania.

            Ja czytałem książki opowiadające o wszystkich tych postaciach. Rzecz jasna i oglądałem filmy opowiadające o ich przygodach. I często byłem i jestem nadal pod wielkim wrażeniem. Marek Perepeczko w roli Janosika - coś wspaniałego. Pierre Brice w roli Winnetou - kto to jeszcze pamięta? Czy najprzystojniejszy z Robinów - Michael Praed, w serialu „Robin z Sherwood".

            Wszystko to wręcz kocham, mógłbym powiedzieć, ale jest coś czego nie lubię. Nie lubię bowiem, żerowania na legendzie. Bo to, że ktoś robi dobrą adaptację i na tym zarabia, to w porządku. Nawet, jeżeli ktoś robi parodię bohatera (coś w rodzaju „Robin Hood - faceci w rajtuzach"), to też potrafię zrozumieć. Ale niech mi ktoś wytłumaczy po co robi się filmy których bohaterzy przeżywają przygody, nijak mające się do tych z ich książkowych pierwowzorów? Tylko dla kasy pewnie.

            „Robin Hood" w reżyserii Ridleya Scotta jest czymś takim. Za wyjątkiem nazw własnych nie ma tu nic wspólnego z legendą. A szkoda, bo obraz jest dobrze zrealizowany. Widać rękę mistrza. Jednak jeśli ktoś oczekuje prawdziwych (tu powinien być cudzysłów) przygód Robina, to się sromotnie zawiedzie.

            Mi, film nie przypadł do gustu i oceniam go niewysoko. 5/10, tylko tyle mogę dać. A gdyby bohaterowie nosili inne imiona, gdyby miejscowości inaczej się nazywały to pewnie byłoby i wyżej.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Polscy fotograficy i ich zdjęcia erotyczne

niedziela, 26 września 2010 21:00


            Obiecałem, że pokażę iż polscy fotograficy wcale nie są tacy źli. Że też potrafią robić dobre zdjęcia erotyczne. Nie ma ich tylu co rosyjskich, ale w sztuce fotografii nie muszą się wstydzić tego co robią

            Przykładem tu może być Andrzej Frankowski, podpisujący się często jako  Fetish

 



            Jerzemu Bednarskiemu też trafiają się ładne fotografie np. ta

 

 


            Ciekawym artystą jest też Lukart

 



            Czy też naprawdę wybitny i bijący wszystkich chyba na głowę ktoś kto podpisuje się, „w bardzo głębokim cieniu" ( stanmarek).

 

            Przykładowe zdjęcie: zatytułowane młoda sówka.

 


            W tym wypadku zachęcam do obejrzenia wszystkich fotek. Wielki artyzm. Mnóstwo włożonej pracy. Wielki szacunek z mojej strony.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Szwagier dostał awans

sobota, 25 września 2010 18:55


            Dziś sobota, a ja znowu w pracy. O rany, jak ja jestem zmęczony. Niedospany i wciąż jakby zamulony. Myśli nie układają się w głowie, oczy ciągle przymknięte, a słowa mówione do mnie, czy też czytane przeze mnie, trafiają do mózgu jakby przez jakąś zaporę.  A tu tyle zaległości i to we wszystkim.

            A mój szwagier dostał awans. W pracy oczywiście. Ktoś powie, docenili go. Należało mu się, po dziesięciu latach pracy przecież. Może i tak. Może i to prawda. Ale ja, nie byłbym sobą, gdybym oczywiście nie miał jakiegoś ale. Szwagier został brygadzistą. Awans może niewielki. Stanowisko, ot takie sobie. No, ale to już zawsze coś.

            Nie wiem na czym polegają obowiązki brygadzisty w jego zakładzie pracy. W każdej firmie, może to wyglądać trochę inaczej. Ale czy szwagier poradzi sobie z obowiązkami? Niektórzy mówią, że na pewno. Ma przecież doświadczenie w tym co robią. Ale ja mam pewne wątpliwości. Widzę bowiem sprawy z trochę innej strony.

            Chodzi mi mianowicie o to, że szwagier ma wykształcenie... podstawowe. Ma ukończone osiem klas (kiedyś podstawówka była ośmioletnia) i to jakby nie mówiąc, trochę nieformalnie. Edukację swoją bowiem zakończył on na piątej klasie szkoły podstawowej. Później już postanowił do szkoły nie uczęszczać. Co się tam będzie uczył. Koledzy byli ważniejsi. Lata mijały. Zamiast w szkole, czas spędzał w parkach i na podwórkach. Gdy zaczął zbliżać się do pełnoletności matka jego postanowiła coś zrobić. Wyprosiła u dyrektora pobliskiej podstawówki możliwość zdawana przez syna egzaminów szkolnych eksternistycznie. Ale chłopak i do tego się nie garnął. Na żadną lekcję (spotkanie z nauczycielem) czy jak by to nazwać, się nie stawił. Poszedł jednak na egzamin. Nie umiejąc oczywiście niczego, a na większość pytań nie potrafiąc odpowiedzieć.

            Ale egzamin zdał. W ciągu piętnastu minut zaliczono mu trzy klasy i tak otrzymał świadectwo ukończenia szkoły podstawowej. Jak to dumnie brzmi.

            Teraz jako już dorosły facet, mówi że żałuje tego, że się nie uczył. Każdy tak mówi. Ale awans dostał. I moim zdaniem niesłusznie. Szwagier to dobry człowiek. Nie powiem. Nie wiele mam mu do zarzucenia. Ale w życiu powinno być tak, że za błędy powinno ponosić się konsekwencje. Nawet przez całe życie. Szwagier nie zasługuje na to, by przewodzić grupie ludzi, z których wszyscy są lepiej wykształceni od niego. Powtarzam, nie kwestionuję jego umiejętności zawodowych. Ale przecież on nie potrafi napisać zwykłego podania. Ma problemy z wypełnieniem jakichś druków. Czytając jakąkolwiek instrukcję, musi się niejednokrotnie upewniać, jak to, co czyta należy rozumieć.

            Tak, wiem, znam i takich co mają średnie wykształcenie i też mają z tym problemy. Ale u mnie w firmie, znam ludzi po dobrych szkołach wyższych, a pracujących jako zwykli robotnicy. U nas chłopak po liceum, zajmuje się sprzątaniem podwórka, a w tym przypadku...

            No cóż. Dziwny jest ten świat.


            A w telewizji dziś same przeboje. Właśnie zakończył się pierwszy mecz polskich siatkarzy w ramach Mistrzostw Świata. Wygraliśmy z Kanadą 3:0. A po dwudziestej na Jedynce „Różowa Pantera" ze Stevem Martinem i Jeanem Reno. Filmu nie znam, ale obsada zapowiada niezłe kino. Na Dwójce „U Pana Boga w ogródku" - fajna swojska komedia, „Laskowik i Malicki" - znani i lubiani zapewne wywołają u niejednego uśmiech na twarzy, „Kroniki Riddicka"- dla miłośników fantastyki, no i „Wesele" Wojciecha Smarzowskiego - kto nie zna, musi obejrzeć koniecznie. Na TVN oczywiście „Mam talent" A na Polsacie zaczynając od końca, po północy klasyka kina w postaci „Bliskiego spotkania trzeciego stopnia", walka o mistrzowski pas Krzysztofa „Diablo" Włodarczyka, no i o dwudziestej „Diabeł ubiera się u Prady. Doskonały film z wyśmienitą rolą Meryl Streep.  Obejrzyjcie koniecznie.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Bohaterzy znani i nieznani

piątek, 24 września 2010 17:52


            W telewizyjnej jedynce, pojawił się nowy program w rodzaju talk-show. Prowadzi go Krzysztof Ziemiec, a nosi on tytuł „Pokonani - Niezwykłe historie". Program zdawałoby się, jakich wiele, ot jeden facet prowadzi rozmowy o życiu zaproszonego gościa. Ale jednak tym razem mamy do czynienia z troszeczkę inną formułą. Zaproszeni gości to, bowiem znane osoby, które w swoim życiu dotknęła jakaś tragedia, a one, poradziły sobie z jej skutkami.

            Do ostatniego z programów została zaproszona Beata Pawlikowska. Opowiadała o swoim dzieciństwie, o swoim niedostosowaniu do otaczającego ją świata. O problemach z anoreksją i bulimią. O tym jak została zgwałcona i jak poradziła sobie z tą traumą. O swoim małżeństwie które nie przetrwało próby czasu i o sukcesach które zawdzięcza swoją ciężką pracą.

             Beata Pawlikowska to postać nietuzinkowa. Można ją lubić, lub nie. Wielkim myślicielem ona nie jest, a książki które pisze zalatują mi trochę taką młodzieńczą naiwnością. Ale ma kobieta hart ducha. Idzie przez życie śmiało i ma konkretnie wyznaczone cele. Jak dla mnie, to jest to osoba, z której niejeden człowiek powinien brać wzór.

            Proste, jasne myślenie. Tolerancja dla ludzi i otaczającego ich świata. Próba zrozumienia zachowania poszczególnego człowieka.


            W jednym z programów TVN pokazano ciekawą historię pewnego człowieka. Otóż mężczyzna, żonaty i dzieciaty, klepie przysłowiową biedę. Nie wiedzie mu się w życiu. Nie ma pracy, wykształcenia. Nie dorobił się nawet własnego mieszkania. Od władz miasta dostał zaledwie skromne lokum socjalne. Traf jednak chciał, że mężczyzna ten postanowił pomóc sobie i wystartował w teleturnieju „Milionerzy". I co? I... wygrał on 250 000 złotych. Poczuł się szczęśliwym człowiekiem, choćby na chwilę. Jak sam mówi, część pieniędzy przeznaczył na spłatę długów. Zrozumiałe. Część wpłacił na konto dla córki. A pozostałą kwotę dzielą w rodzinie na życie codzienne. Starają się oszczędnie gospodarować, bo stałego dochodu brak, jak do tej pory, a wiadomo. Oszczędności kurczą się.

            O wygranej naszego bohatera, dowiedziały się jednak władze miasta. Teraz te, domagają się zwrotu mieszkania socjalnego, na które z pewnością inni chętni czekają już od dawna w kolejce. Biednych bezdomnych, żyjących w urągających godności warunkach, jest w naszym społeczeństwie trochę. Nasz bohater, mówi przedstawiciel miasta, ma teraz pieniądze za które jest w stanie sam sobie kupić mieszkanie. My mamy wielu potrzebujących, którym moglibyśmy zaoferować obecne lokum.

            Zwycięzca teleturnieju jednak się z tą argumentacją nie zgadza. I co  z tego, mówi on, że ja sobie kupię za te pieniądze małą kawalerkę (na tyle tylko by wystarczyło). Przecież nie mam stałych dochodów. Ja tego mieszkania nie utrzymam. Nie będę płacił czynszu. Zadłużę się. W wyniku czego mnie eksmitują. I znów będę bez domu i bez pieniędzy.

             I kto tu ma rację? Jak należałoby się zachować na miejscu burmistrza miasta? Odebrać zajmowany lokal, czy zostawić sprawy jakimi są?



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

City Rats

wtorek, 21 września 2010 20:45

            Życie jest... kolorowe? A może, jest czarne w odbiorze? Z pewnością większość z Was powie, że raczej jest szare. To najbezpieczniejsza odpowiedź i pewnie najbliższa prawdy.

            W życiu piękne są tylko chwile, jak mówią słowa pewnej piosenki. I tak chyba jest w rzeczywistości. Z drugiej jednak strony, to chyba wszystko zależy od nas samych. Ilość radości w człowieku jest wprost proporcjonalna do tego, jak sam podchodzi do otaczającej go rzeczywistości.


             Jim i Sue poznają się na dachach sąsiednich wieżowców. Oboje mają właśnie zamiar popełnić samobójstwo. Dean jest malarzem, którego dopada niemoc twórcza. Jego muzą staje się prostytutka Gina. Olly, skłócony z rodzicami młody chłopak opiekuje się przez kilka dni swoim głuchoniemym i w dodatku, autystycznym bratem. Do tego, obaj są gejami. Olly postanawia pomóc bratu w utracie dziewictwa. Pete spotyka matkę swojego zaginionego przyjaciela. Postanawia jej pomóc, wracając w ten sposób do swojego dawnego środowiska. Środowiska przestępców, narkomanów, dilerów i morderców.

            Historia ośmiu ludzi i ich problemów. Kilkanaście godzin z ich życia. Szaro, smutno, przygnębiająco. Nic ciekawego, a raczej powinno się powiedzieć, nic dobrego z ich życia. Bo wszyscy oni są na zakręcie i właśnie często wypadają z trasy.

            Film wzruszający, ciekawy, mający swoisty klimat. I chociaż podobnych obrazów już kilka widziałem, "City Rats" na pewno zasługuje na uwagę.

 


            Moja ocena filmu to: (wysoko) 8/10



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Bójki na ringu, piosenka i filmy.

niedziela, 19 września 2010 12:20


            Oglądaliście walkę Salety i Najmana? Najman zaatakował bezpardonowo. Doskok i ciężarem ciała przewrócił Saletę od razu. I wydawać by się mogło, że jednak faworyt przegra. A co najmniej , będzie miał duże kłopoty, bo cis za ciosem lądował na jego głowie. Później jednak nastąpiło długie trzymanie się obu zawodników. Sędzia przerwał walkę. Zawodnicy zostali odesłani do narożników. Saletę zaczęto opatrywać. Rozwalone czoło dość mocno krwawiło.

            Po przerwie, w pierwszej chwili, wydawało się, że będzie powtórka sprzed dwóch chwil. I rzeczywiście. Znów walka prawie natychmiastowo przeniosła się do parteru. Jednak tym razem to Saleta bardzo szybko znalazł się na górze. Duszenie. Nastąpiło duszenie. Podobno bardzo efektowne. Wierzę na słowo komentatorom bo sam nie potrafię tego ocenić. Saleta coś zaczął szeptać Najmanowi. Przydusił jeszcze raz i w tym momencie sędzia przerwał walkę ogłaszając zwycięstwo Salety.

            Obaj zawodnicy, kiedyś przyjaciele, teraz zacięci wrogowie. Jakieś prywatne animozje były widoczne cały czas. Obaj obrażali się słownie jak tylko nadarzyła się okazja. Saleta pokazał jednak swoją klasę. Klasę jako sportowca. Niepotrzebnie jednak zabawia się w coś takiego jak MMA. To nie sport. Moim oczywiście skromnym zdaniem.

            Później, dużo później na ring wyszedł Pudzianowski. I stanął on naprzeciw jakiemuś wieprzowi. Inaczej nie można nazwać tak wyglądającego człowieka. A to co pokazali, to była to zwykła bijatyka. Bo jeżeli tak ma wyglądać sport, to ja za to dziękuję. Nie piszę się na to.




            Nie znam angielskiego, ale treści piosenki mogę się domyślać. I z tych wyrywkowo rozumianych słów i z tego teledysku.

          Nie ma już żadnych świętości.


 


 


            Dziś w TVP2, „Wszystko gra". Zrymowało się, ale polecam. Jak dla mnie, majstersztyk filmowy i ta Scarlett Johansson. Ponętna jest w tym filmie, oj ponętna...



            Natomiast wczoraj TVP1, nadała „Opowieści z Narnii: Książę Kaspian" . Film dla dzieciaków i dla młodszej młodzieży. Ładna baja. Księżniczki, książęta, dobro walczące ze złem. Gadające zwierzęta, karły i centaury. Mnóstwo magii. I wszystko byłoby w porządku, tylko niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego film tego typu, skierowany do młodzieży, kończy się o godzinie 23.00. Przecież to niedorzeczność. Dzieciaki o tej porze powinny spać.


 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Hołdys w roli felietonisty

sobota, 18 września 2010 20:41


            Czytam felietony pisane przez Zbigniewa Hołdysa. Podobają mi się. Prosty język. Niewyszukane słowa. Ale za to ciekawe przemyślenia dotyczące czasów współczesnych z odniesieniem się do ubiegłych. Nie rozumiem jednak tych, którzy komentują jego pisaninę. Ileż agresji i nienawiści. Ordynarne słownictwo. Prostactwo. Próba skopania i poniżenia człowieka na odległość. Po co im to? By kogoś poniżyć? Upokorzyć? To ma im dać jakąś satysfakcję?

 Łatwo tak robić, być „odważnym", gdy jest się anonimowym komentatorem.

Polecam felietony pisane są w gazecie „Wprost", lub tutaj.



            Polecam bloga http://www.wybrane-wiersze.bloog.pl/ . Znani poeci. Znane, mniej lub bardziej, wiersze. Warto tam zajrzeć, choćby po to, by móc przeczytać choćby takie rzeczy:


Nie obiecuję ci wiele...
Bo tyle co prawie nic...
Najwyżej wiosenną zieleń...
I pogodne dni...
Najwyżej uśmiech na twarzy...

I dłoń w potrzebie...
Nie obiecuję ci wiele...

Bo tylko po prostu siebie...


B. Leśmian


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

3 dowcipy na nadchodzący weekend

piątek, 17 września 2010 20:45

Do gór przyjechał reporter z pewnej gazety w celu przeprowadzenia reportażu na temat AIDS. Spotyka bacę i pyta:
- Baco słyszeliście może coś na temat AIDS...??
Na to baca:
- Ano panocku słysołem...
A zabezpieczacie się baco jakoś przed tym AIDS??
- Ano panocku, zabezpieczom się. Nosze prezerwatywę założoną.
Na to zdziwiony reporter: cały czas założoną...? To w ogóle jej nie ściągacie??
- Ano panocku ściągom... do sikanio i do dupczynio...



 

 


Małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu.
Rano poprosili o rachunek za dobę hotelową.
Ku ich zdziwieniu zobaczyli, że rachunek opiewa na zawrotną sumę 3000 zł.
- Dlaczego tak dużo? Przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin! - pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo zażądało spotkania z dyrektorem, który spokojnie wysłuchał zażaleń i stwierdził:
- Proszę państwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenów,
wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to było do państwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogli państwo! I za to trzeba zapłacić.
Mężczyzna wyciąga wreszcie z portfela 300 złotych i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza się.
- Obciążyłem państwa rachunkiem opiewającym na 3000 zł.
- Pozostałe 2700 zł to rachunek dla pana za przespanie się z moją żoną - mówi mężczyzna.
- Ale ja nie spałem z pana żoną! - krzyczy dyrektor.
- Cóż, była do pana dyspozycji.



Turysta przeprowadza wywiad z bacą:
 - Baco powiedzcie mi, co wam się w życiu przydarzyło najfajniejszego?
 - Ano to było jak mi owiecka zagineła, poszli my w 100 baców owiecki sukać, znaleźlimy jom, pochlalimy i jom pselecieli.
 - Ale baco chodzi mi o coś takiego najśmieszniejszego w waszym życiu.
 - Ano to było jak mi baranek zaginoł, poszli my w 100 baców baranka sukać, znaleźlimy go, pochlalimy i go pselecieli.
 - No dobrze baco a co wam się w życiu przydarzyło najsmutniejszego?
 - Ano to było jak jo żem sie zgubił...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Hel

środa, 15 września 2010 17:16


          - Po co człowiek żyje?

          - Po to żeby o kogoś dbać.

          - A miłość?

          - To luksus.



             Piotr jest psychiatrą. Pracuje w szpitalu. Podczas jednego z dyżurów, w pewnym momencie wołają go na izbę przyjęć. Trafił tu jego syn. Syn już dorosły, ale z którym od dłuższego czasu nie utrzymywał kontaktów. To przypadkowe spotkanie, jest przyczynkiem do tego, że ojciec chciałby odnowić kontakty z dzieckiem. Ale nie zaleczone rany nie tak łatwo uleczyć. Kamil (syn) jest zawzięty w sobie. Ma dużo żalu. I nawet wspólny wyjazd do babci, niczego nie zmienia. Wręcz odwrotnie. Stosunki między nimi się pogarszają.

            Ale jest jeszcze coś. Coś o czym Piotr nie mówi. Piotr ma tajemnicę. Bo tak naprawdę, to on, on mógłby być... pacjentem tegoż szpitala. Dlaczego? Tego będziecie mogli się dowiedzieć oglądając polski film pt „Hel", w reżyserii Kingi Dębskiej.

 

 

            Moja ocena filmu to: 6,5/10

           

            Nie przepadam za Pawłem Królikowskim. Jakoś ten aktor kojarzy mi się tylko z telewizyjnymi serialami. Ale w roli Piotra, wypadł wspaniale. Miał trudne zadanie. Z jednej strony musiał bowiem odegrać postać statecznego, szanowanego lekarza, z drugiej zaś, musiał pokazać to swoje drugie oblicze. Swoją drugą stronę natury. I to mu też się udało.

            Poza tym dobrze wypadł tutaj Lesław Żurek w roli syna. Możemy też zobaczyć tutaj Henryka Talara, czy w niewielkiej rólce Macieja Maleńczuka. Którego też piosenka „Ande la more" w pewnym momencie leci z głośników radia.






            5 najbardziej pomysłowych (i sugestywnych) reklam o seksie, znajdziecie Tutaj.

Mnie rozśmieszyły. A Was?

 



            Ojciec Zięba, jeden z niewielu księży (zakonników), których cenię, okazał się być alkoholikiem. Źle rozporządzał pieniędzmi przeznaczonymi na Europejskie Centrum Solidarności. Stracił przez to pracę. I jak się teraz dowiaduję, nie jest on już od jakiegoś czasu prowincjałem Ojców Dominikanów

            Szkoda. Znów się zawiodłem.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozmowy w toku

wtorek, 14 września 2010 18:22

            Czekam na żonę. Mamy wyjść. Zarówno wczoraj jak i dzisiaj, aby się nie nudzić wyczekując aż moja luba się w końcu wystroi, przerzucam pilotem stacje telewizyjne Natrafiam na TVN. Właśnie lecą Rozmowy w toku. Dawno tego nie oglądałem i moją uwagę zwracają zaproszone do studia rozmówczynie.

            Wczoraj o swoich przeżyciach opowiadały kobiety które miały po kilku mężów. Żali się taka jedna z drugą, że żaden ją nie zadawalał. A to był za brudny, a to znowu za rzadko bywał w domu, inny miał za małe przyrodzenie, albo znowu któryś ciągle domagał się seksu. Pięć razy w dzień i tyle samo w nocy. Jak to można wytrzymać! Skarży się paniusia.

            Jedna opowiada, jak to mąż brał ją bokiem, od tyłu, a ona w tym czasie czytała sobie gazetę. I co chwilę pytała się go, czy już skończył? No skończ wreszcie , mówiła mu.

            Nie rozumiem. Nie rozumiem takiego chłopa, bo ja będąc na jego miejscu, to złapałbym w takim momencie za kudły i wypieprzył babsko na zbity pysk z domu. I nie rozumiem tych bab. Jeden, drugi, trzeci, czwarty... Żaden nie odpowiada. Czy to wina tych facetów, czy może coś nie tak jest z tymi babami, że nie wiedzą czego chcą i nie potrafią się zdecydować.

            Dziś w programie, młode dziewczyny (może już nie takie młode, bo i po trzydziestce) opowiadały jak to testują sobie różnych facetów. Ma taka jednocześnie kilku kochanków i nie może się zdecydować. Ten za młody, ten za stary, a tamten znowu dobry w łóżku ale za biedny. Czwarty byłby ok. ale jest żonaty. I co tu ona biedaczka ma zrobić? Kogo ma księżniczka wybrać na swojego męża? Bo żaden to na prawdziwego księcia jej nie wygląda. I zapomina taka jedna z drugą, że ona zwyczajną kurwą jest, do jasnej cholery. Nie dość że traktuje ludzi bardzo przedmiotowo, jak jakieś rzeczy, to jeszcze się tym chwali.


             A ja to sobie zadaję tylko pytanie, po co tak właściwie jest ten program? Komu i czemu on ma służyć? Po co te baby tu przychodzą i opowiadają te całe dyrdymały. Czy im nie wstyd? Przecież będą rozpoznane przez sąsiadów. Przez koleżanki w pracy, czy też sklepową z osiedlowego sklepiku. A jak muszą się czuć ci faceci którzy byli ich partnerami? Chociaż tych mi nie żal. Jedni pewnie warci drugich.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rosjanie fotografujący nagie kobiety

niedziela, 12 września 2010 8:50

 

Od dłuższego już czasu jestem pod wielkim wrażeniem, tego czego dokonują rosyjscy artyści. Szczególnie mam w tej chwili na myśli to, co robią oni w dziedzinie fotografii. Uważam, że ich zdjęcia, a zwłaszcza zdjęcia erotyczne, to prawdziwy majstersztyk. Z tego to powodu, chciałbym polecić moim szanownym czytelnikom , kilku autorów pochodzących z za naszej wschodniej granicy.


Jednym z nich jest Александр Шабалин

Przykład: 

 

Albo chociażby, wręcz doskonały Rudolf Kartelin

 

Przykład:


 

Bawiący się fotografią, toor 22 

Przykład:


 

Zafascynowany chyba baletem, Георгий Шуз

Przykład:

 

 

I naprawdę płodny w swojej twórczości Александр Толчинский

Przykład:

 

Dodam może jeszcze takie nazwisko jak kochający wodę i przyrodę Алексей Николаев

 

Wy, szanowni czytelnicy tego bloga, jeżeli oczywiście macie jakieś propozycje w tym temacie, możecie śmiało zaproponować swoich faworytów fotografii erotycznej. Zajrzę tam na pewno.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Opole i Mam Talent

sobota, 11 września 2010 21:21


            Oglądacie może „KFPP Opole 2010" (cóż za skrót!)? Ja nie. Ale rzuciłem wczoraj przez moment okiem. Akurat moje oko wpadło na konferansjerkę. Elegancko ubrana pani. Strój nienaganny. Tak jak powinno być. Do tego Robert Janowski. Faceta nawet lubię, ale czy on nie może się jakoś porządnie ubrać? Marynarkę, no miał. Ale koszula?! Wyrzucona na wierzch. Pod szyją w nieładzie, a do tego bez krawata (bez krawatu - ciekawe jak powinno być prawidłowo). Luz - rozumiem. Ale nie w tak eleganckim towarzystwie. Panie Janowski, popraw się pan, chciałoby się zawołać.

            I zawołałem. Wczoraj. I co? I dzisiaj Janowski wystąpił w elegancko dobranym krawacie. Jednak krytyka pomaga.




            Opola, nie oglądam, ale pisząc ten tekst akurat mam podgląd w komputerze na „Mam talent". Zawsze patrzę na ten program robiąc coś innego w tym czasie. Rozrywka akurat na sobotnie wieczory. I wszystko byłoby świetne, gdyby nie to, że zamiast występujących na scenie ludzi, pokazuje się często (zdecydowanie za często) jurorów. Chylińskiej i tej blond idiotki nie trawię. Ale talenty można w programie rzeczywiście dostrzec.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kierowcy, żużlowcy i telefony

czwartek, 09 września 2010 20:15

            Jestem kierowcą. Nie, nie kierowcą zawodowym. Ot po prostu. Mam samochód. Mam prawo jazdy. I czasami jadę sobie to tu, to tam. I muszę Wam powiedzieć, że lubię jeździć. Jazda samochodem sprawia mi frajdę. I pewnie sprawiałaby mi dużo większą, gdyby na polskich drogach było tak jak na szwedzkich. I mimo, że państwo szwedzkie bardzo dużo wymaga od kierowców, bardzo dużo na ich rzecz również pracuje. Byłbym gotów się z nimi zamienić. No ale cóż. U nas jest tak. Nic dodać. Nic ująć.



            Żużel to taki sport. Kluby żużlowe przechodzą kryzys finansowy. Postanowiły więc (te kluby) że ich czołowi zawodnicy będą teraz zarabiać mniej. I tak płaca czołowego zawodnika w przyszłym sezonie zmniejszy się o połowę. Teraz zamiast dwóch milionów za sezon, będą oni zarabiać tylko jeden milion złotych. Zawodnicy oczywiście buntują się. Jak  tu bowiem przeżyć cały rok,  za marny milion. Przecież taki dajmy na to ( I tu wyleciało mi nazwisko z głowy. Chodzi mi o tego polskiego koszykarza grającego w amerykańskiej lidze koszykówki...) zarabia za sezon, przesiedziawszy w większości przecież na ławce rezerwowych, dwadzieścia milionów rocznie. A kontrakt podpisał na pięć lat. Milion rocznie to przecież nie dwadzieścia.




            Telefonują i telefonują. Wciąż zachęcają do jakichś prezentacji. W zamian dają czy to budzik, czy jakiś inny bibelot. Tym razem ktoś oferował mojej żonie bezpłatny masaż. Cholera jasna. Bezpłatny masaż to ona ma u męża. Ja jestem od tego, a nie jakaś firma handlowa.

            Dobranoc.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  4 846 617  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

CIEKAWE STRONY

Czytam

EROTYKA

FILMOWO

FOTO

MOJA CODZIENNOŚĆ

Na Wylocie

PRZYRODNICZO

RELIGIJNIE

SZTUKA

SŁUCHAM

TESTUJĘ

ZAGLĄDAM

ZNANI

O moim bloogu

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś ...

więcej...

Bloog będzie o tym co obejrzałem, wysłuchałem, i przeczytałem. Co mnie poruszyło, a co nie. Będą to moje małe recenzje filmów, książek, artykułów czy wypowiedzi które gdzieś usłyszałem. Być może ktoś zacznie się kierować moimi opiniami, być może ktoś będzie chciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, a być może ktoś po prostu tutaj zajrzy przypadkiem.

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 4846617
Wpisy
  • liczba: 1664
  • komentarze: 12494
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 100
Bloog istnieje od: 3329 dni

Lubię to

Nowy blooczek w narzędziach.
Virtual Pet Cat for Myspace
http://m.onet.pl/_m/e77b177324ef7d58c551ad17b9384d71,0,1.gif

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl